Wycieki z gazociągów Nord Stream "szkodliwe miejscowo". Dorsz najbardziej poszkodowany

Wycieki gazu z gazociągów Nord Stream wywołały obawy o bezpieczeństwo infrastruktury przesyłowej i rozpoczęły dyskusję o strategii Rosji. Ale jaki wpływ ma to wydarzenie na klimat i funkcjonowanie żyjących w Bałtyku organizmów? Prof. Jacek Piskozub ocenił w TOK FM, że wpływ jest "znaczący, ale nie katastrofalny".
Zobacz wideo Niemcy: Nord Stream 1, kluczowy rurociąg, powodujący zaniepokojenie w Europie

Choć od poinformowania przez Szwedzką Narodową Sieć Sejsmologiczną o  zarejestrowaniu pierwszych dwóch silnych podwodnych eksplozji na obszarach, gdzie stwierdzono wyciek gazu z gazociągów Nord Stream 1 i Nord Stream 2, minie tydzień, to nadal nie wiemy, kto stoi za tymi zdarzeniami.

O wybuchach na Nord Stream mówi się przede wszystkim w kontekście zapewnienia bezpieczeństwa infrastruktury przesyłowej w Europie oraz nowej strategii rosyjskich operacji hybrydowych wymierzonych w Zachód. Wielu jednak postawiło pytanie o znaczenie wycieku metanu dla środowiska i organizmów żyjących w Morzu Bałtyckim.

Zdaniem Jacka Piskozuba, oceanologa i profesora Instytutu Oceanologii Polskiej Akademii Nauk, wpływ wycieków na środowisko będzie "znaczący, ale nie katastrofalny". - W całym rurociągu, według szacunków, które czytałem, mogło być 250 tys. ton metanu. Wybuchy nastąpiły na głębokości 70 metrów, więc metan mógł wydobyć się jedynie z części rur, które leżą głębiej. Z tej części rur bliżej brzegów pewnie nie. Więc  na zewnątrz wydostało się pewnie 100-200 tys. ton metanu - wyliczał ekspert. 

A takiej liczby lekceważyć nie można. - Metan ma znacznie większy, nawet 40-krotnie, wpływ na ocieplanie klimatu niż dwutlenek węgla. Natomiast trzeba patrzeć na to w kontekście światowych emisji. My emitujemy globalnie rocznie 200 mln ton metanu z rolnictwa i około 100 mln ton z działalności górniczej - wyjaśniał gość Wojciecha Muzala w "TOK360" i dodał: Zwiększenie emisji będzie mniej więcej takie, jakbyśmy przez rok mieli na Ziemi jeden wulkan więcej. 

"Dorsz będzie miał pewnie jeszcze kawałek morza mniej"

Co z żyjącymi w Bałtyku organizmami? - Jest to szkodliwe miejscowo - stwierdził gość TOM FM.

- Ryby na pewno uciekną, nie wiem jak z organizmami na dnie. Dorsz będzie miał pewnie jeszcze kawałek morza mniej do żerowania. Mamy coraz mniej dna, na którym może to robić. Ale będzie to przejściowe, bo ta rura w ciągu kilku dni się opróżni. Bałtyk jest płytki, ma olbrzymią styczność z atmosferą, więc to szybko po prostu przejdzie do powietrza - wyjaśnił Jacek Piskozub, oceanolog i profesor Instytutu Oceanologii Polskiej Akademii Nauk.

DOSTĘP PREMIUM