Putin odpowie na przejęcie Łymana bronią jądrową? "To pierwszy rzetelny test, na ile te groźby są wiarygodne"

Zdaniem Zbigniewa Parafianowicza z "Dziennika Gazety Prawnej" odbicie przez Ukrainców z rąk Rosjan miasta Łyman w obwodzie donieckim, może zweryfikować groźby Władimira Putina o użyciu broni jądrowej. Nad anektowanymi terytoriami rozciąga się bowiem tzw. parasol atomowy. - Zobaczymy w najbliższych dniach, na ile to, co mówi Putin ma jakąś treść i zostanie wprowadzone w życie - powiedział w TOK FM dziennikarz.
Zobacz wideo

Biuro prezydenta Ukrainy opublikowało w sobotę późnym wieczorem nagranie wideo, na którym ukraińscy żołnierze ogłaszają przejęcie kontroli nad kluczowym miastem Łyman w obwodzie donieckim. - Ukraińska flaga już jest w Łymanie. Nie ma tam już ani śladu po rosyjskim pseudoreferendum - powiedział zaś w wieczornym wystąpieniu Wołodymyr Zełenski. Odbicie miasta to symboliczne zwycięstwo po ogłoszeniu w piątek przez prezydenta Rosji Władimira Putina aneksji okupowanych terenów.

Zdaniem Zbigniewa Parafianowicza z "Dziennika Gazety Prawnej" zajęcie Łymana może zweryfikować zapowiedzi prezydenta Rosji o możliwym użyciu broni jądrowej. Do użycia tego typu pocisków po rosyjskiej porażce w Łymanie wezwał Putina chociażby czeczeński przywódca Ramzan Kadyrow.

- To tak naprawdę pierwszy rzetelny test tego, na ile te groźby, które Putin wygłaszał w ostatnich dniach i tygodniach są wiarygodne - wskazał Parafianowicz w rozmowie z Anną Piekutowską. Gość niedzielnego Poranka Radia TOK FM przypomniał bowiem, że Rosja rozciąga tzw. parasol atomowy, jeśli chodzi o atak na terytoria, które uznaje za swoje. - Zobaczymy w najbliższych dniach, na ile to jest po prostu puste, a na ile rzeczywiście to, co mówi Putin ma jakąś treść i zostanie wprowadzone w życie - powiedział Parafianowicz.

Ekspert dodał także, że "wygląda na to, że ten blef atomowy trochę kategoryzuje terytorium Federacji Rosyjskiej". - Przynajmniej w rozumieniu putinowskim. Bo oczywiście to są pseudoreferenda i o żadnym rozszerzeniu terytorium nie ma mowy - zastrzegł. - Najprawdopodobniej przekonamy się o tym, że jest tak naprawdę ileś tam kategorii "terytorium rosyjskiego" i władza Kremla ma różną intensywność na różnych terenach. Na szczęście w gruncie rzeczy. I oby tak się stało, żeby to, co mówił Putin pozostało blefem - powiedział Parafianowicz.

"Jeszcze większe osłabienie Rosjan w ich najsłabszym punkcie maksymalizuje sukcesy ukraińskie"

Dziennikarz podkreślił także, że Łyman stanowił dla Rosjan bazę logistyczną. Jego odbicie jest więc kolejnym uderzeniem w rosyjskie linie zaopatrzenia. Jak mówił, właśnie na tym skupia się cały czas ukraińska kontrofensywa. - Logistyka to najsłabszy punkt Rosjan od początku tej wojny. Jeszcze większe osłabienie Rosjan w ich najsłabszym punkcie maksymalizuje sukcesy ukraińskie - zaznaczył Parafianowicz.

I wyjaśnił, że przejęcie Łymana jest konieczne do tego, żeby jeszcze bardziej uderzyć w możliwości zaopatrywania rosyjskich wojsk i pogłębić ofensywę na Doniecczyźnie. A także myśleć o kolejnym kroku, czyli odbijaniu terenów na Ługańszczyźnie. Kolejnym celem - jak wskazał - może więc być teraz Swatowe, również ważne miasto jeśli chodzi o logistykę. 

Jak mówił Parafianowicz, Ukraińcy chcieliby także uderzyć w Most Krymski. W tym celu domagają się od Amerykanów pocisków ATACMS - dalszego zasięgu niż te, które otrzymują do tej pory. - Zniszczenie Mostu Krymskiego to byłby ogromny sukces i wielkie osłabienie Rosjan, jeśli chodzi o możliwości zaopatrywania swoich oddziałów od południa - podkreślił ekspert i dodał, że najlepiej, żeby stało się to jak najszybciej - jeszcze przed zimą.

Amerykanie póki co jednak się wahają. - Widać, że obserwują zachowanie Putina po referendum, na ile rzeczywiście ta eskalacja atomowa jest możliwa. Jeśli potwierdzą się oczekiwania, że to tylko blef to najprawdopodobniej będą mocniej wspierać Ukraińców i umożliwią im jeszcze bardziej skuteczne likwidowanie linii zaopatrzenia Rosjan na południu i na wschodzie - podsumował gość TOK FM. 

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM