"Ukraińcy dokonali włomu". Ekspert o ofensywie, która może skończyć się odbiciem z rąk Rosjan "diamentu polityki Putina"

Zdaniem płk rez. Piotra Łukasiewicza wyzwolenie Łymana oraz działania wojsk ukraińskich na południu mogą być "kolejnym przełomem wojny" z Rosją. Przede wszystkim, "jeśli nastąpi potężny tzw. worek, w których zostaną zamknięte wojska rosyjskie". Jak mówił w TOK FM, sukcesy Ukrainy oznaczają, że niebawem "ok. 20 tysiącom rosyjskich żołnierzy, pozostającym po prawej stronie Dniepru, grozi odcięcie".
Zobacz wideo

Ukraińska ofensywa nabiera tempa. Po tym, jak w sobotę udało się wyzwolić kluczowe miasto w obwodzie donieckim - Łyman, ukraińska armia odbiła też z rąk Rosjan kilka małych miejscowości w obwodzie chersońskim. A to jeden z obwodów, w których Kreml przeprowadził pseudoreferenda akcesyjne.

- Zajęcie Łymana, który był jednym z terytoriów anektowanych do państwa rosyjskiego, jest dużym problemem prestiżowym, propagandowym, pewnie również wojskowym dla Kremla - ocenił w "Połączeniu" w TOK FM płk rez. dr Piotr Łukasiewicz. Jak mówił, teraz pewnie Ukraińcy podejmą próbę pójścia dalej - "w celu zajęcia w najbliższej przyszłości bardzo ważnego miasta, jakim jest Siewierodonieck".

Analityk "Polityki Insight" odniósł się także do nieoficjalnych doniesień, że mogło dojść do przełamania frontu na kierunku południowym, w okolicach Chersonia. - Ukraińcy dokonali takiego włomu, prawdopodobnie 20 km wzdłuż Dniepru, tej bardzo szerokiej i trudnej do pokonania dla obu stron rzeki, w kierunku miejscowości Nowa Kachowka. Znajduje się tam dość istotny most, który służy Rosjanom do uzupełniania zapasów oraz strat dla wojsk, które pozostają wciąż po prawej stronie Dniepru - mówił Łukasiewicz.

Ekspert ocenił, że prawdopodobnie Ukraińcom chodzi przynajmniej o dojście do mostu w Nowej Kachowce, a być może także pójścia dalej w stronę Chersonia - kluczowego punktu ukraińskiej kampanii południowej.

- Wojskom rosyjskim, to jest prawdopodobnie ok. 20 tys. żołnierzy, pozostającym na prawej stronie Dniepru grozi odcięcie - wskazał rozmówca Jakuba Janiszewskiego. - I to dla nich sytuacja niebezpieczna, z którą muszą sobie poradzić, czy to tworząc przeprawy pontonowe, czy też próbując naprawiać ten słynny już most Antonowski, który Ukraińcy próbują uszkadzać - mówił Łukasiewicz.

Ukraińska ofensywa. Mamy do czynienia z przełomem?

Czy ostatnie sukcesy ukraińskie to punkt zwrotny w tej wojnie? - Do tej pory było kilka takich momentów. Na pewno kwiecień, czyli wycofanie się wojsk rosyjskich spod Kijowa i pierwszy sygnał, że Rosjanom wojna się nie wiedzie. Drugim był ten ukraiński blitzkrieg (wojna błyskawiczna - red.) wokół Charkowa. Ukraińcy bardzo szybko rozpoznali słaby punkt obrony Rosjan w tym regionie i wykorzystali go do odzyskania olbrzymiej porcji swojego terenu zagarniętego przez Rosjan - wyliczał dr Piotr Łukasiewicz.

Według gościa TOK FM wyzwolenie Łymana oraz działania wojsk ukraińskich na południu mogą być "kolejnym przełomem tej wojny". Przede wszystkim, "jeśli nastąpi potężny tzw. worek, w których zostaną zamknięte wojska rosyjskie".

Analityk "Polityki Insight" mówił także, że - jego zdaniem - "mniejsza ochota Rosjan, by bronić terenów na wschodzie Ukrainy, wskazuje na to, że - paradoksalnie dla Rosjan - najważniejszy będzie ten kierunek południowy".

- Bo to przecież Chersoń i Zaporoże wraz z elektrownią atomową byłby zyskiem terytorialnym, na który Putin liczy. To daje przede wszystkim dostęp do Krymu, który przecież jest w carskiej koronie Putina, jest diamentem jego polityki. Odcięcie Chersonia, Zaporoża byłoby zniweczeniem tego sukcesu, którym on się szczyci - podsumował płk rez. dr Piotr Łukasiewicz i były ambasador w Afganistanie.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM