Na Kremlu "rozdźwięk". Nie wiadomo, kto dowodzi. "Putin może skończyć jak Hitler"

Siły ukraińskie zbliżają się już do granic obwodu ługańskiego - ocenia brytyjski resort obrony w swoim codziennym podsumowaniu sytuacji. - Wojna będzie trwać, jeszcze będzie dużo strat, a przesilenie będzie wiosną. Do tego czasu Ukraina musi zrobić wszystko, by nie stracić poparcia społeczeństwa zachodniego - mówił w TOK FM Mieczysław Bieniek, generał w stanie spoczynku i były zastępca dowódcy strategicznego NATO.
Zobacz wideo

Ofensywa Ukrainy na południu i wschodzie kraju posuwa się naprzód - informacje podane przez władze w Kijowie potwierdziło brytyjskie ministerstwo obrony. Jak zauważył w Poranku Radia TOK FM generał Mieczysław Bieniek, celem wojsk ukraińskich jest dotarcie do granic obwodu ługańskiego i donieckiego. - Na południu widzimy zepchniecie oddziałów rosyjskich wzdłuż prawego brzegu Dniepru do Nowej Kachówki. Teraz chodzi więc o to, by ich okrążyć i wziąć do niewoli dużą liczbę żołnierzy rosyjskich. Tak, by Ukraińcy mogli ich później wymienić na swoich żołnierzy, bądź tych obywateli, którzy zostali wywiezieni nielegalnie w głąb Rosji - mówił generał w stanie spoczynku, były zastępca dowódcy strategicznego NATO.  

Jak ocenił, armii Zełenskiego może się to udać, bo Ukraina ma dziś na tyle dużo sił, by wyprowadzić ofensywę na dwóch kierunkach i utrzymać zdobyte tereny.

A jak ocenić wojska Putina? - Rosjanie wyczerpali swoje siły i mają straty sięgające od 40 do 50 proc. Uzupełniają je nieudolnymi rezerwistami, którzy przynoszą więcej szkody niż pożytku. Nie mają już jak uformować nowych oddziałów, którymi by zatykali dziury. A jeśli już, to potrzebują na to przynajmniej czterech do pięciu miesięcy - dodał w rozmowie z Maciejem Głogowskim.

W ocenie gen. Bieńka pewne jest też, że ten etap wojny potrwa do zimy, bo pogoda wymusi dłuższą przerwę. Do tego czasu, jak przekonywał, zadaniem Ukrainy będzie zdobycie jak największego terenu. - W grę wchodzą forsowanie ewentualnie Dniepru i odzyskanie Charkowa, a na północy dojście do dwóch obwodów i wtedy dopiero front może zastygnąć - mówił ekspert. 

"Przesilenie będzie wiosną"

Generał ocenił też, że na Kremlu jest potężny "rozdźwięk" dotyczący tego, jak dalej prowadzić "operację specjalną". Nie wiadomo, kto teraz w ogóle dowodzi rosyjską armią. - Czy to szef kierunku, czy np. szef sztabu generalnego. Jest też inna opcja. Jeśli dowodzi sam Putin albo przekazuje osobiście dowódcom kierunków rozkazy, to może skończyć jak Hitler, który był szefem NSDAP, przywódcą partii, przywódcą narodu, dowódcą sił zbrojnych, dowódcą frontu, a nawet dowodził armiami. Jak to się skończyło, wiemy - przekonywał gen. Bieniek. 

W jego ocenie, jeśli już, to sposób prowadzenia operacji zmienić mogą tylko służby specjalne, w tym FSB i GRU. - Wojna będzie trwać, jeszcze będzie dużo strat, a przesilenie będzie wiosną. Do tego czasu Ukraina musi zrobić wszystko, by nie stracić poparcia społeczeństwa zachodniego - podsumował gość TOK FM. 

DOSTĘP PREMIUM