"Król" Netanjahu znów premierem? "Izrael nie będzie mógł nazywać się jedyną demokracją na Bliskim Wschodzie"

Trwa liczenie głosów w izraelskich wyborach. Benjamin Netanjahu uzyskał więcej, niż 61 proc. głosów, co oznacza, że po kilkuletniej przerwie znowu może zostać premierem. Zdaniem Agnieszki Zagner z "Polityki" to, a także wysokie wyniki silnie prawicowych partii religijnych, przyniosą "najbardziej skrajny rząd w historii kraju".
Zobacz wideo

Partia byłego premiera Izraela Benjamina Netanjahu utrzymuje przewagę nad rywalami. Do tej pory udało się policzyć 62 proc. głosów oddanych w piątych - w ciągu czterech lat - wyborach parlamentarnych. Wszystko wskazuje na to, że Netanjahu może wrócić stanowisko premiera.

Jak podkreśliła Agnieszka Zagner z tygodnika "Polityka", Benjamin Netanjahu "być może wróci do roli premiera, ale u swoich wyborców ma status wręcz króla". - Przy jeszcze niepodliczonych głosach widać, że jego przewaga może być znacznie większa, niż to, co dawały wczorajsze exit polle. W tej chwili mówi się, że może dostać nawet 64 lub 65 mandatów. Nie wiadomo, na jakiej liczbie się zatrzyma - mówiła gościni audycji "A teraz na poważnie".

Wynik izraelskich wyborów przyniesie "najbardziej skrajny rząd w historii kraju"

Agnieszka Zagner wskazała też, że wynik izraelskich wyborów przyniesie prawdopodobnie nie tylko Netajhahu w roli premiera, ale i "najbardziej skrajny rząd w historii kraju".

- Wiemy na pewno, że partie religijne, czyli te najbardziej tradycyjne - Szas (Sefardyjska Partia Strażników Tory) i Zjednoczony Judaizm zdobędą więcej mandatów, niż miały do tej pory. Do tego zaskakujący sukces wyborczy odniosła skrajna Religijna Partia Syjonistyczna, przewodzony przez dwóch naprawdę skrajnych radykałów: Bezalela Smotricha i Itamara Ben-Gvira. Jeden jest zażartym homofobem, a drugi politykiem, który z wielką chęcią pozbyłby się Arabów z Izraela - tłumaczyła rozmówczyni Mikołaja Lizuta. 

Itamar Ben-Gvir jest kandydatem na ministra bezpieczeństwa publicznego. Jak wyjaśniła gościni TOK FM, jego obecność w rządzie ma zapewnić Netanjahu bezkarność. 

- Ben-Gvir szedł do wyborów z hasłem zniesienia przepisów, które umożliwiają ściganie polityków za oszustwa i nadużycie zaufania. A to dokładnie to, za co ścigany jest sam Netanjahu. Zmiany w wymiarze sprawiedliwości i sądownictwie, o których on mówi, idą tak daleko, że mogą przekształcić Izrael w kraj, który już nie będzie mógł nazywać się jedyną demokracją na Bliskim Wschodzie. Jest to potencjalnie bardzo groźne - oceniła Agnieszka Zagner.

Izraelczycy z dekady na dekadę coraz bardziej prawicowi

Dziennikarka "Polityki" została zapytana też o źródło powodzenia Netanjahu wśród Izraelczyków. - Izraelskie społeczeństwo z dekady na dekadę coraz bardziej skręca w prawo. Powiększa się pula wyborców prawicowych i ich głosy rozkładają się tak jak się rozkładają - powiedziała. Podkreśliła, że tym, co dzieli Izraelczyków w największym stopniu, jest postawa wobec Palestyńczyków. 

- Cześć społeczeństwa, która prezentowała do tej pory poglądy lewicowe, kurczy się. One do tej pory były przypisane tej części społeczeństwa, która jeszcze wierzyła w możliwość zawarcia pokoju z Palestyńczykami. W tej chwili jest to sprawa nieistniejąca. Duża część izraelskiego społeczeństwa jest więc rozczarowana tym, że przez wiele lat nie udało się osiągnąć żadnego postępu w rozwiązaniu tego konfliktu - mówiła w TOK FM dziennikarka "Polityki".

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM