Korea Północna wystrzeliła grad pocisków. Ekspert: Została zapędzona w kozi róg

- To opowieść o ogromnej rywalizacji politycznej, gospodarczej, technologicznej między Stanami Zjednoczonymi a Chinami. Amerykanie bardzo aktywnie wzmacniają sojusze w regionie, które łączą państwa pod egidą amerykańską w polityce antychińskiej. W pewnym sensie Korea Północna jest Stanom potrzebna, żeby mogły wzmacniać swoją obecność w regionie - mówił w TOK FM prof. Marcin Jacoby z SWPS.
Zobacz wideo

W środę Korea Północna wystrzeliła w kierunku Morza Japońskiego i Żółtego ponad 100 pocisków - ogłosiła armia Korei Płd. Jeden z nich spadł niecałe 60 kilometrów od wybrzeża Korei Południowej. Taka sytuacja miała miejsce po raz pierwszy od zakończenia wojny koreańskiej w 1953 roku.

W odpowiedzi południowokoreańskie myśliwce wystrzeliły trzy kierowane rakiety do wody po północnej stronie linii wyznaczającej de facto granicę morską pomiędzy państwami koreańskimi. Południowokoreański prezydent Jun Suk Jeol potępił działania Pjongjangu i podkreślił, że "w praktyce naruszył" on terytorium Korei Południowej.

Prof. Marcin Jacoby - sinolog i kierownik Zakładu Studiów Azjatyckich SWPS - mówił w TOK FM, że Korea Północna po raz kolejny przypomina o sobie światu. Choć, jak zastrzegł od razu, istotny jest także kontekst całej sytuacji w regionie, która w ostatnim czasie się zaognia. - Możemy widzieć samo odpalenie rakiet, ale warto zadać sobie pytanie, co się dzieje wcześniej. A od poniedziałku mają miejsce gigantyczne ćwiczenia wojskowe amerykańsko-koreańskie. Aż 240 samolotów lata bardzo blisko Korei Północnej. To są bardzo ofensywne ćwiczenia, mimo że Stany Zjednoczone deklarują, iż mają naturę defensywną - powiedział w rozmowie z Adamem Ozgą.

Policzył, że w 2022 roku dużych manewrów tuż pod granicami Korei Północnej odbyło się już 11, a na przyszły rok zaplanowanych jest 21. - Dlatego jeśli szukamy powodu, dla którego Korea Północna jest zdenerwowana i wystrzeliwuje rakiety, to sądzę, że jest on bardzo widoczny - dodał w TOK FM. 

Zdaniem eksperta ta silna obecność USA w regionie jest demonstracją siły. Jednak skierowana jest nie tyle przeciwko Korei Północnej, co przeciwko Chinom. - To opowieść o ogromnej rywalizacji politycznej, gospodarczej, technologicznej między Stanami Zjednoczonymi a Chinami. Amerykanie bardzo aktywnie wzmacniają sojusze w regionie, np. z Japonią i Indiami. To są różne sojusze, które łączą państwa pod egidą amerykańską w polityce antychińskiej. W pewnym sensie Korea Północna jest Stanom potrzebna, żeby mogły  wzmacniać swoją obecność w regionie - analizował gość TOK FM.

"Korea Północna zapędzona w kozi róg"

Prof. Marcin Jacoby zwrócił też uwagę, że Korea Północna uważa się za państwo posiadające broń nuklearną. Ten potencjał traktuje jako swoje jedyne zabezpieczenie przed ewentualnym atakiem amerykańskim. - To jest narracja tego kraju. Naprzeciw stoją Stany Zjednoczone, które działają bardzo ofensywnie w regionie. Grają bardzo ostro, jeśli chodzi o Koreę Północną i Chiny. Nie chcę usprawiedliwiać tych dwóch państw, ale powinniśmy zachować pewną równowagę w opowieści o tym regionie - tłumaczył.

Ponadto - w ocenie eksperta - nowy prezydent Korei Południowej Jun Suk Jeol diametralnie zmienił politykę swojego państwa, co też nie studzi nastrojów w regionie. - Do tej pory była to polityka wyciągania ręki, dialogu, bardzo pojednawcza. A teraz jest ona bardzo konfrontacyjna. Można więc powiedzieć, że ten kraj mówi jednym głosem z Japonią i Stanami Zjednoczonymi. I to głos, który uniemożliwia jakikolwiek dialog z Koreą Północną - mówił.

Dlatego - w jego ocenie - Pjongjang jest zapędzony w kozi róg. Bo z jednej strony ma nałożone gigantyczne sankcje, przez które nie może się w ogóle rozwijać gospodarczo. A z drugiej - czuje się zagrożony przez USA. - Jedyne relacje, które może rozwijać, to te z Chinami i Rosją. A to zapędza ją w kozi róg jeszcze bardziej - stwierdził. I na koniec przypomniał, że - według doniesień amerykańskich -  Korea Północna sprzedaje Moskwie broń.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM