"Nie będą to z pewnością Termopile". Czy Rosjanie stracą niebawem "perłę w koronie ziem ukraińskich"?

Od czwartku okupujący Chersoń rosyjscy żołnierze opuszczają swoje posterunki i centra dowodzenia. Z budynków znikają rosyjskie flagi. Zdaniem płk rez. dra Piotra Łukasiewicza, Rosjanie przerzucają teraz swoje siły na drugą stronę Dniepru i przygotowują się do próby obrony zajętych terenów. Choć - jak ocenił - skazani są na porażkę.
Zobacz wideo

Rosyjscy żołnierze opuścili swoje dotychczasowe posterunki w miejscowościach w pobliżu Chersonia, na południu Ukrainy; ponadto z budynku okupacyjnych władz miejskich w Chersoniu zdjęto flagę Rosji - przekazała w czwartek agencja Ukrinform, powołując się na mera miasta Jewhena Ryszczuka. W ostatnich tygodniach rosyjskie władze okupacyjne zarządziły też ewakuację cywilów z Chersonia. 

Jak mówił w TOK FM płk rez. dr Piotr Łukasiewicz, Rosjanie przerzucają teraz swoje siły na drugą stronę rzeki i przygotowują się do próby obrony zajętych terenów. - Wygląda na to, że przywództwo miejscowych sił okupacyjnych oraz prawdopodobnie również centra dowodzenia wycofują się za Dniepr, traktując go jako naturalną i ważną przeszkodę, której Ukraińcy nie będą w stanie sforsować - wskazał analityk Polityki Insight.

Dodał, że "po prawej stronie rzeki mają pozostać wojska rosyjskie, które będą broniły terenu, prawdopodobnie ze względu na nakaz polityczny". Jego zdaniem jest to strategia skazana na porażkę. - Dynamika pomiędzy Putinem a ministerstwem obrony będzie przebiegała w ten sposób, że generałowie powiedzą za jakiś czas: "Broniliśmy się tyle, ile możemy, teraz już po prostu trzeba się wycofać" - prognozował rozmówca Agnieszki Lichnerowicz

W ocenie gościa TOK FM są to więc działania głównie na użytek polityki wewnętrznej. - Będzie pewnie próba sprzedaży propagandowej tej niewątpliwej klęski, bo przecież Chersoń, ta perła w okupowanej koronie ziem ukraińskich, jeszcze dwa miesiące temu był przedmiotem nielegalnej aneksji. Tę utratę Chersonia trzeba będzie społeczeństwu rosyjskiemu jakoś przedstawić - mówił ekspert, wskazując, że nie jest to w tej chwili np. wycofanie wojsk, tylko ewakuacja czy wywózka części ludności. 

"Nie będą to z pewnością Termopile"

Analityk Polityki Insight prognozował też, że obrona Chersonia nie potrwa długo. - Nie będą to z pewnością Termopile, bo do tego trzeba by dostarczyć amunicję, jedzenie, paliwo itd. A podciągnięcie przez Ukraińców tych zmieniających losy tej wojny precyzyjnych środków artyleryjskich, działalność ukraińskiego lotnictwa, które od kilku tygodni wydaje się być aktywniejsze nad niebem ukraińskim, powoduje, że to będzie raczej krótsza niż dłuższa obrona. Będzie takim symbolicznym zaznaczeniem, że nie wychodzimy ot tak po prostu, tylko będziemy się bronić - przekonywał też.

Płk rez. dr Piotr Łukasiewicz ocenił przy tym, że mowa może być o perspektywie miesiąca. - Może szybciej, bo losy tej wojny bywają zaskakujące, nastąpi wówczas odbicie, wyzwolenie przynajmniej tej części - dopowiedział. 

Wycofywanie się Rosjan z Chersonia potwierdza także informacja od przedstawicielki lojalnych wobec Kijowa chersońskich władz Hałyny Łuhowej. Mówiła ona, że rosyjscy okupanci rozkradli mienie komunalne w mieście oraz wywieźli z niego wszystkie karetki pogotowia, autobusy miejskie i wozy strażackie. - To zdumiewające, że robią to ze swojego terytorium, które z takim hukiem anektowali. I to rzeczywiście fascynujące, jak rozpada się rosyjska władza - podkreślił dr Piotr Łukasiewicz.

Grupa Wagnera słabnie czy rośnie w siłę?

Gość TOK FM ocenił też ostatnie informacje dotyczące rosyjskiej armii. W tym informację podaną przez ukraiński wywiad wojskowy (HUR). Ten poinformował, że najemna, prywatna rosyjska armia - tzw. grupa Wagnera zaczęła masowo rekrutować rosyjskich więźniów zakażonych HIV i WZW C.

- Widzieliśmy kilka takich niby przypadkowo nagranych filmów, gdzie pan Prigożyn (założyciel Grupy Wagnera - red.) werbuje więźniów, prowadzi odprawę z generałami, z oficerami regularnej armii rosyjskiej, były też jego wpisy na Telegramie krytykujące generałów - przypomniał dr Łukasiewicz.

Jak mówił, to manifestacja siły Prigiżyna, bo jego działalność od dawna służyła głównie podkreśleniu jego znaczenia w kremlowskim układzie sił. Choć, jak od razu zastrzegł, to zaskakujące, że Kreml na to w ogóle pozwala. - Gdyby doszło do prawdziwego upadku Putina, a więc wojny między instytucjami państwa rosyjskiego, oligarchami, to wtedy Prigożyn dysponuje istotną siłą. Na razie wydaje się on dosyć mocno jednak kontrolowany przez Kreml - podsumował gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM