Amerykańska "kroplówka" dla Ukrainy pod coraz większym znakiem zapytania. Ekspert: To powinno niepokoić także Polaków

"The Washington Post" informuje, że administracja prezydenta Joe Bidena nieoficjalnie zachęca ukraińskie władze do otwartości na negocjacje z Rosją. - To nawoływanie do zmiany tonu, jeśli nałożymy na to też zbliżające się wybory w USA, każe się zastanowić nad tym, w jakim kierunku ta wojna pójdzie. I czy Amerykanie nie okażą się bardziej skłonni do szukania porozumienia - mówił w TOK FM Zbigniew Parafianowicz z "Dziennika Gazety Prawnej".
Zobacz wideo

8 listopada w Stanach Zjednoczonych odbędą się wybory połówkowe do Kongresu. Ich stawką jest utrzymanie większości przez Demokratów. Zmiana układu sił w Senacie USA i w Izbie Reprezentantów może zagrozić amerykańskiemu wsparciu dla Ukrainy. Tymczasem eksperci są zgodni - jest ono niezwykle istotne, jeśli chodzi o dalsze losy wojny.

Prof. Radosław Rybkowski z Instytutu Amerykanistyki i Studiów Polonijnych Uniwersytetu Jagiellońskiego wskazał w rozmowie z Anną Piekutowską, że jeśli Republikanie zdobędą większość, prawdopodobnie nie zmieni się polityka USA w stosunku do Chin, ale może dojść do zwrotu w sprawie Rosji. Jak mówił, "także nas, Polaków, ten problem powinien niepokoić". - Przedstawiciele Partii Republikańskiej zwłaszcza w Izbie Reprezentantów mówią, że w przypadku ich zwycięstwa nie będzie tak, że Amerykanie będą płacić za wszystko w Ukrainie, bo w USA są poważne problemy wewnętrzne, gospodarcze itd. - ostrzegał prof. Rybkowski. 

To zaś - jak podkreślił - mogłoby poważnie osłabić możliwości obronne Ukrainy. - Nie ma co udawać, Stany Zjednoczone są największym fundatorem wspierającym w tym momencie Ukrainę finansowo. Więc zmiana ich podejścia, ich działania, może kompletnie zmienić sytuację Ukraińców i możliwość odpierania przez nich rosyjskich ataków - alarmował gość TOK FM. 

"Amerykanie decydują o tym, ile tą kroplówką wpłynie do Ukrainy pieniędzy, broni"

Także Zbigniew Parafianowicz z "Dziennika Gazety Prawnej" przekonywał w TOK FM, że jeśli chodzi o państwa Zachodnie, to właśnie stosunek Stanów Zjednoczonych do wojny w Ukrainie jest kluczowy. - Amerykanie decydują o tym, ile tą kroplówką wpłynie do Ukrainy pieniędzy, broni. I to jest w dużej mierze decyzja Waszyngtonu, jak dalece pomogą Zełenskiemu w odbijaniu kolejnych terytoriów - powiedział. 

I wskazał także na niepokojące doniesienia "The Washington Post", że administracja prezydenta Joe Bidena nieoficjalnie zachęca ukraińskie władze do zasygnalizowania otwartości na negocjacje z Rosją. Rozmówca Przemysława Iwańczyka podkreślił, że jest to gazeta zazwyczaj doskonale poinformowana w tym, jak wyglądają kulisy władzy amerykańskiej. - To nawoływanie do zmiany tonu, jeśli nałożymy na to też zbliżające się wybory w USA, rzeczywiście każe się zastanowić nad tym, w jakim kierunku ta wojna pójdzie. I czy Amerykanie nie okażą się bardziej skłonni do szukania porozumienia - powiedział Parafianowicz.

Przypomnijmy, że Pentagon ogłosił w piątek nowy pakiet pomocy wojskowej dla Ukrainy, warty 400 mln dolarów. Będzie to pierwszy amerykański pakiet obejmujący czołgi. Nowy pakiet oznacza, że wartość zadeklarowanej przez USA pomocy wojskowej od początku rosyjskiej inwazji w lutym wynosi ponad 18,2 mld dolarów. Doradca Białego Domu ds. bezpieczeństwa narodowego Jake Sullivan zapewniał podczas piątkowej wizyty w Kijowie, że wsparcie Waszyngtonu dla Ukrainy pozostanie "niezachwiane i nieugięte".

Posłuchaj całej audycji:

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM