"Spektakularna klęska Rosjan w Chersoniu". Ekspertka: Z ich punktu widzenia oddali własne terytorium

Według Kremla rosyjskie wojska wycofują się z Chersonia. Zdaniem Anny Marii Dyner to ich spektakularna klęska. - Podjęcie tej decyzji musiało być trudne, bo jeszcze niedawno po pseudoreferedum obwód chersoński wszedł w terytorium Federacji Rosyjskiej. Więc teraz się okazuje, że Rosja - z jej punktu widzenia - oddaje własne terytorium. To pod względem propagandowym jest absolutnym kuriozum - mówiła w TOK FM ekspertka z PISM.
Zobacz wideo

Głównodowodzący sił rosyjskich na Ukrainie generał Siergiej Surowikin i rosyjski minister obrony Siergiej Szojgu ogłosili w środę wycofanie wojsk z Chersonia na lewy brzeg Dniepru. Przypomnijmy, Chersoń został zajęty przez wojska rosyjskie na początku marca, niedługo po rozpoczęciu inwazji na Ukrainę 24 lutego. - Teraz z tego ukraińskiego miasta usunięto rosyjskie instytucje państwowe, wywieziono pomniki rosyjskich bohaterów, a z budynków administracji usunięto rosyjskie flagi - przekazało Radio Swoboda. Jednak prezydent Wołodymyr Zełenski wezwał obywateli Ukrainy do powściągliwej reakcji na te doniesienia. - Wróg nie daje nam prezentów, nie robi gestów dobrej woli – stwierdził.

Czy więc informacje o wycofaniu rosyjskich wojsk z Chersonia mogą być fake newsem stworzonym na Kremlu? - Bardzo ciekawa jest ta historia z Chersoniem. Na razie jednak rzeczywiście wygląda na to, że Rosjanie wycofują się na lewy brzeg Dniepru i tam będą starali się kreślić linię obrony. Jednak jeśli Ukraina dysponuje dobrymi systemami artylerii rakietowej, to będzie utrudniała im tę obronę. Może też spowodować, że Rosjanie będą musieli wycofywać się dalej, np. w stronę okupowanego od 2014 roku Krymu – analizowała w TOK FM Anna Maria Dyner z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Jeśli wiadomość o poddaniu Chersonia się potwierdzi, to – w ocenie ekspertki – będzie to spektakularna klęska Rosjan zarówno z politycznego, jak i wojskowego punktu widzenia. - Z wojskowego, bo generał Surowikin powiedział, że decyzja o wycofaniu wojsk była podjęta, by ratować życie żołnierzy. To pokazuje, że Rosjanie musieli mieć naprawdę potężne problemy z możliwością rotowania swoich wojsk i uzupełnianiem sprzętu - mówiła.

A z wojskowego punktu widzenia? Tu gościni TOK FM przypomniała, że pod koniec września, po rozpoczęciu ukraińskiej kontrofensywy, w regionie odbyło się tzw. referendum w sprawie jego przyłączenia do Rosji. Z kolei na początku października władze rosyjskie ogłosiły aneksję terytorium, która nie została uznana przez Ukrainę, ONZ i zdecydowaną większość krajów świata. - Więc podjęcie tej decyzji (o wycofaniu rosyjskich wojsk z Chersonia - przyp. red.) musiało być trudne, bo jeszcze niedawno po pseudoreferedum obwód chersoński wszedł w terytorium Federacji Rosyjskiej. Więc teraz się okazuje, że Rosja – z jej punktu widzenia – oddaje własne terytorium. To pod względem propagandowym jest absolutnym kuriozum – zauważyła ekspertka z PISM.

"Niszczą po sobie wszystko do gołej ziemi"

Władze Chersonia podały, że Rosjanie wywieźli stamtąd m.in. prywatne samochody, karetki, wozy strażackie, autobusy miejskie. Splądrowali również muzeum sztuki. Zdaniem Anny Marii Dyner to pokazuje styl myślenia i działania Rosjan. - Niszczą po sobie wszystko do gołej ziemi. Ale ukradziony sprzęt jakoś się uzupełni, a życia ludzkiego nie. Pod tym kątem warto przywołać głosy, które mówią: "Szkoda, że Rosjanie się nie bronią, bo więcej by ich zginęło". Tylko że nie ma się co oszukiwać, iż ginęliby wtedy również żołnierze ukraińscy. Więc może i lepiej, że Rosjanie podjęli decyzję o wycofaniu się – stwierdziła, dodając, że mogą zostawić po sobie w Chersoniu "niemiłe niespodzianki", a więc np. zaminować część miasta.

Gościni TOK FM nie zgodziła się ze stwierdzeniem, że odzyskanie Chersonia przez Ukraińców jest "game changerem" w ich kontrofensywie. - Oczywiście, to pokazuje, jak przydała się determinacja strony ukraińskiej i konsekwentnie prowadzone działania doprowadziły do sukcesu. To jednak o wiele za mało, żeby bardzo się cieszyć. Teraz pytanie brzmi, na ile Ukraina będzie w stanie zmuszać Rosjan na południu kraju do dalszego wycofywania się. I czy w dalszej perspektywie będzie w stanie przeciąć lądowego połączenia Rosji z okupowanym Krymem – podsumowała gościni Mikołaja Lizuta.

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM