Po Chersoniu przyjdzie czas na odbicie Krymu? Gen. Komornicki: Rosyjskie siły są już wyjątkowo nadwątlone

Ukraińcy odzyskali kontrolę nad Chersoniem, a Rosjanie ewakuowali się na prawy brzeg Dniepru. W ocenie gen. Leona Komornickiego, stracili już możliwości ofensywne, co wykorzysta Kijów. - Możliwe jest ukraińskie uderzenie od Zaporoża w kierunku Krymu. Rozcięłoby ono zgrupowanie armii rosyjskiej, które dzisiaj okupuje terytoria - mówił w TOK FM były zastępca szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego.
Zobacz wideo

Chersoń wrócił pod kontrolę Ukrainy, a do miasta wkroczyły oddziały sił zbrojnych Kijowa. To kolejny sukces kontrofensywy Ukraińców na południu kraju i propagandowa klęska Rosjan. Przypomnijmy, że Chersoń był jedynym większym miastem, które udało się zająć Rosjanom w pierwszych dniach inwazji na Ukrainę. Po ponad ośmiu miesiącach okupacji strona rosyjska ogłosiła wycofanie swoich wojsk z prawego brzegu Dniepru.

W ocenie gen. Leona Komornickiego, Kijów nie wstrzyma ofensywy. Jak argumentował gość "Poranka Radia TOK FM", Ukraina nie może pozwolić sobie na zamrożenie konfliktu, bo Rosjanie zyskaliby czas na odtworzenie swoich zdolności bojowych. - Widać teraz wyraźnie, że utracili strategiczną zdolność ofensywną. Nawet jeśli prowadzą działania operacyjne, to nie przynoszą już one oczekiwanych rezultatów. Armia rosyjska nie ma zdolności, żeby tymi wojskami, które wycofała z obwodu chersońskiego, przejść do działań ofensywnych – analizował były zastępca szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego.

Rozmówca Dominiki Wielowieyskiej stwierdził, że możliwości armii rosyjskiej są "wyjątkowo nadwątlone", a rezultat częściowej mobilizacji do armii, jaką we wrześniu ogłosił Władimir Putin, jest "niezadowalający" i nie pozwala jej przejść do jakichkolwiek działań ofensywnych. Ale mimo wszystko armia rosyjska będzie dążyć za wszelką cenę, żeby utrzymać zajmowane rejony, umacniać tam swoją obronę, a także odeprzeć ataki armii ukraińskiej.

Czy Ukraina odbije Krym?

Generał Komornicki odniósł się także do prognozy, jaką sformułował w ostatnich dniach były dowódca sił lądowych USA w Europie, emerytowany generał broni Ben Hodges. Według Amerykanina armia ukraińska może - do stycznia 2023 roku - wyzwolić Mariupol i Melitopol, po czym rozpocznie się wyzwalanie Krymu. - HIMARS-y wkrótce będą wystrzeliwane z Chersonia. Podejścia na Krym są w zasięgu ręki. To osłabi rosyjską obronę, podczas gdy "lewe skrzydło" kontrofensywy zajmie Mariupol i Melitopol do stycznia. Następnie rozpocznie się decydująca faza kampanii – wyzwolenie Krymu - stwierdził Hodges.

- Ten scenariusz jest możliwy do zrealizowania, jeśli armia ukraińska posiada potencjał ok. dwóch dywizji, które znajdują się w odległości 100 km od frontu i są wyposażone w odpowiednią technikę. W mojej ocenie siły te mogą wykonać uderzenie od Zaporoża w kierunku Krymu. Rozcięłoby ono zgrupowanie armii rosyjskiej, które dzisiaj okupuje terytoria zajęte w wyniku agresji, jaka ruszyła 24 lutego. Takie uderzenie jest możliwe - podkreślił gen. Leon Komornicki.

Jeśli takie zmasowane uderzenie zostanie wykonane przez Ukraińców, to – jak powiedział gość TOK FM – Rosjanie prawdopodobnie nie będą w stanie się obronić. - Bo to uderzenie zostanie poprzedzone pewnie silnym ostrzałem artyleryjskim z użyciem rakiet typu HIMARS. One będą odcinać stanowiska dowodzenia Rosjan. A przypomnijmy, takie możliwości armia ukraińska posiada (za sprawą Amerykanów, którzy przekazali Kijowowi te systemy rakietowe – przyp. red.) - podsumował rozmówca Dominiki Wielowieyskiej.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM