Kolejna akcja aktywistów klimatycznych. Próbowali się przykleić do "Krzyku" Edvarda Muncha

"Krzyk" Edvarda Muncha - jedno z największych dzieł malarskich na świecie - padł ofiarą kolejnej już akcji aktywistów klimatycznych, jakie w ostatnich tygodniach mają miejsce na całym świecie.

Obraz "Krzyk" Muncha zaatakowany. Aktywiści próbowali się do niego przykleić

Jak podaje Polska Agencja Prasowa, w piątek 11 listopada 2022 roku aktywiści klimatyczni próbowali przykleić się do słynnego dzieła malarskiego Edvarda Muncha zatytułowanego „Krzyk". Obraz znajduje się w Oslo – stolicy Norwegii

Strażnicy muzealni udaremnili akcję aktywistów, a dzieło sztuki pozostało nieuszkodzone, powiedziała lokalna policja.

- Jesteśmy w Muzeum Narodowym po zgłoszeniu tamtejszych strażników. Zajęli się oni trzema osobami, z których dwie próbowały przykleić się do obrazu – napisali mundurowi w komunikacie na Twitterze. "Nie udało im się, ale na szklanej gablocie są ślady kleju. Nie ma doniesień o uszkodzeniu obrazu".

"Krzyk" Edvarda Muncha to jeden z najbardziej znanych obrazów na świecie

"Krzyk" to ekspresjonistyczne arcydzieło norweskiego artysty Edvarda Muncha pochodzące z 1893 roku. Obok "Mony Lisy" Leonarda da Vinci czy "Słoneczników" van Gogha to jeden z najbardziej rozpoznawalnych obrazów na świecie. Stał się symbolem egzystencjalnego niepokoju, przedstawiając ludzką postać stojącą na moście, trzymającą się za głowę w pozie przerażenia na tle ekspresjonistycznie ujętego nieba.

Mało kto wie, że Munch namalował aż cztery obrazy o tytule "Krzyk". Najbardziej znany jest ten, który powstał jako pierwszy i to on właśnie był celem akcji aktywistów.

Protest aktywistów w Norwegii. Dlaczego właśnie tam się odbył?

Aktywiści podjęli swoją kolejną akcję w muzeum w Oslo, aby zaprotestować przeciwko norweskiemu przemysłowi naftowemu – Norwegia jest największym producentem ropy naftowej w Europie Zachodniej. 

Organizacja Stop Oil Exploration powiedziała norweskiemu magazynowi kulturalnemu, że jej zamiarem było „wyrwanie ludzi z apatii", aby „dotrzeć do rozmowy, którą chcemy przeprowadzić" – podaje PAP. 

To kolejna już akcja aktywistów w ważnych instytucjach kultury. Na celowniku są największe dzieła na świecie

W ostatnich tygodniach protestujący zaatakowali wiele bezcennych dzieł sztuki w muzeach, aby zaprotestować przeciwko brakowi działań przeciwko zmianom klimatycznym. W pierwszej połowie października znajdujące się w londyńskiej Galerii Narodowej "Słoneczniki" van Gogha zostały oblane zupą pomidorową. Podobny los – czyli atak za pomocą produktów spożywczych bądź kleju – spotkał też obrazy:

  • „Stogi siana w południe" Claude’a Moneta. Obraz znajduje się w poczdamskim Muzeum Barberini w Poczdamie (Niemcy),
  • "Masakra w Korei" Pabla Picassa, który wisi w Narodowej Galerii Wiktorii w australijskim Melbourne,
  • "Zupa Cambell" Andy’ego Warhola znajdująca się w muzeum w Canberze (Australia);
  • "Dziewczyna z perłą" Johannesa Vermeera znajdujący się w muzeum Mauritshuis w Hadze (Holandia),
  • „Primavera" Sandro Botticellego w muzeum Uffizi we Florencji,
  • "Pniaki i niebo" Emily Carr w kanadyjskiej Vancouver Art Gallery.

 Muzealnicy wydali oświadczenie. Tymczasem żadnych szkód nie ma

Dziesiątki muzeów na całym świecie wydało wspólne oświadczenie, w którym stwierdziły, że działacze na rzecz ochrony środowiska, którzy atakują obrazy, „poważnie nie doceniają" szkód, jakie mogą wyrządzić.

Jak jednak dodaje się w oświadczeniu, „muzea to miejsca, w których ludzie z różnych środowisk mogą angażować się w dialog, a tym samym umożliwiają dyskurs społeczny" – dodano w oświadczeniu. „Będziemy nadal opowiadać się za bezpośrednim dostępem do naszego dziedzictwa kulturowego. I utrzymamy muzeum jako wolną przestrzeń komunikacji społecznej".

Warto jednak wspomnieć, że żadne z dzieł sztuki nie zostało uszkodzone, ponieważ wszystkie są chronione szybą muzealną. 

TOK FM PREMIUM