"Dobra metoda, by ich poróżnić". Jeżeli nie Kurdowie stoją za wybuchem w Stambule, to kto? Długa lista fanów teorii spiskowych

Partia Pracujących Kurdystanu zaprzeczyła, jakoby stała za niedzielnym wybuchem w Stambule. - Ale w ramach tego ruchu są różne grupy, znacznie mniej ważne niż PKK, które opowiadają się za radykalną walką zbrojną - mówił w TOK FM Adam Balcer z Kolegium Europy Wschodniej. Jak zauważył przy tym, dla samego prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana sam incydent jest korzystny. I to z kilku powodów.
Zobacz wideo

W niedzielę na popularnej, przeznaczonej dla pieszych alei Istiklal w centrum Stambułu doszło do silnej eksplozji. Wybuch zabił co najmniej sześć osób, a ponad 80 zostało rannych. W poniedziałek nad ranem szef MSW Turcji Suleyman Soylu poinformował o aresztowaniu przez policję osoby odpowiedzialnej za atak i oskarżył separatystyczną Partię Pracujących Kurdystanu (PKK) o jego przygotowanie. Sama PKK zaprzeczyła temu. 

Jak przypomniał w TOK FM Adam Balcer, Partia Pracujących Kurdystanu, tocząca zbrojną walkę z rządem tureckim od połowy lat 80., była w przeszłości często obarczana odpowiedzialnością za krwawe ataki w Turcji. Jest również regularnie celem tureckich operacji wojskowych przeciwko jej bazom w północnym Iraku i Syrii.

- Wiadomo, że ruch kurdyjski nie jest monolitem. W ramach tego ruchu są różne grupy, znacznie mniej ważne niż PKK, które opowiadają się za radykalną walką zbrojną - mówił w "Połączeniu" ekspert Kolegium Europy Wschodniej. Podkreślił, że PKK ma też na sumieniu ataki terrorystyczne, jednak nie tak liczne, jak turecka władza.

I tak np. w grudniu 2016 roku w Stambule doszło do podwójnego zamachu bombowego przed stadionem piłkarskim; zginęło wówczas 38 osób, a 155 zostało rannych. Do ataku przyznali się właśnie bojownicy Partii Pracujących Kurdystanu.

"Wybuch to dobra metoda, żeby ich poróżnić"

Zdaniem autora podcastu "Babel" na tokfm.pl, problem w rozwiązaniu zagadki wybuchu leży również w autorytarności Turcji i ogromnej polaryzacji społeczeństwa. A to, jak podkreślił, sprzyja powstawaniu rozmaitych teorii spiskowych.

A kto mógłby skorzystać na zamachu? - Tu mamy całą paletę - od USA, ponieważ można snuć opowieści o tym, że Amerykanie nienawidzą Erdogana i chcą się go pozbyć, poprzez Rosję, którą z Turcją łączy szorstka przyjaźń i której nie podoba się to, że Turcja rośnie z siłę na obszarze dawnego Związku Radzieckiego oraz na Bliskim Wschodzie, a kończąc na Iranie - sojuszniku Rosji, który rywalizuje z Turcją na Bliskim Wschodzie. W historii tych trzech państw znajdziemy przykłady współpracy z Kurdami. Dla tych, którzy są podatni na teorie spiskowe, wszystko się ze sobą łączy - wyjaśnił rozmówca Jakuba Janiszewskiego.

Niektórzy Turkowie, jak dopowiedział gość TOK FM, wskazują także na samego prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana. W ocenie Adama Balcera mogłoby być kilka powodów, dla których zamachu mogłaby potencjalnie dokonać głowa państwa.

- Można na jakiś czas odciągnąć uwagę od bardzo poważnych problemów ekonomicznych. Po drugie, w przyszłym roku w Turcji odbywają się bardzo ważne wybory, a kurdyjska partia HDP cieszy się poparciem na poziomie ok. 10 proc. W głowach niektórych polityków AKP (partii urzędującego prezydenta - red.) może zaistnieć pomysł: "Wprowadźmy stan nadzwyczajny na terenach południowo-wschodniej Turcji, by partia kurdyjska nie dostała się do parlamentu". Po trzecie, AKP zdaje sobie sprawę, że Kurdowie w przyszłości mogą współpracować ze zjednoczoną turecką opozycją. Wybuch to dobra metoda, żeby ich poróżnić - wyliczył ekspert.

"Argument, by wymusić na Szwecji i Finlandii ustępstwa"

Zdaniem gościa TOK FM, wybuch na stambulskim deptaku i oskarżenia wysuwane wobec PKK Turcja będzie wykorzystywać nie tylko do wewnętrznych, ale i zewnętrznych rozgrywek. Mowa o relacjach ze Szwecją i Finlandią, które starają się o przystąpienie do NATO i które zarazem wspierają Partię Pracujących Kurdystanu. 

- Jest to argument, który na pewno będzie wykorzystywany, żeby wymusić na Szwecji i Finlandii ustępstwa. Ankara będzie to prezentować jako realizację porozumienia na zasadzie: "Podpisaliśmy z Wami porozumienie. Ma ono charakter warunkowy, więc musicie wypełnić warunki. Kurdowie to ludzie, których tolerujecie, którym sprzyjacie, a to są terroryści" - skwitował Adam Balcer w rozmowie z TOK FM. 

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM