"Gumowe pałki, drewniany kij i aparat do rażenia prądem". Ukraińcy odkryli rosyjskie katownie w Chersoniu

Prokuratorzy, policjanci i eksperci przeprowadzili w Chersoniu oględziny czterech pomieszczeń, gdzie podczas okupacji agresorzy nielegalnie przetrzymywali ludzi i brutalnie ich torturowali - powiadomiło biuro prokuratora generalnego Ukrainy.
Zobacz wideo

Według ustaleń śledczych podczas okupacji Chersonia rosyjscy żołnierze i służby specjalne utworzyli pseudoorgany ścigania, które działały w zajętych budynkach aresztu śledczego oraz jednego z komisariatów policji.

"Świadczą o tym odnalezione dokumenty, w tym tzw. legitymacje policji okupacyjnej, grafiki dyżurów, wywieszki 'jednostka dyżurna', 'gabinet śledczy', 'wydział kryminalny'. Na miejscu znaleziono elementy pałek gumowych, kij drewniany, aparat, którego używano do rażenia cywilów prądem" - podano w opublikowanym na Telegramie komunikacie. W ścianach miały znajdować się kule.

Według informacji prokuratury "w celach i w piwnicach stosowano różne metody tortur, przemoc fizyczną i psychiczną".

W jeszcze jednym pomieszczeniu, w piwnicy budynku biurowego, gdzie również urządzono katownię, znaleziono części rury, kajdanki i inne przedmioty.

Prokuratura informuje, że obecnie trwa ustalanie tożsamości wszystkich poszkodowanych, wszczęto postępowanie przygotowawcze. Dodano, że prokuratura kontynuuje działania zmierzające do zlokalizowania innych katowni i miejsc nielegalnego przetrzymywania.

Chersoń był jedynym miastem obwodowym, które udało się zająć Rosjanom - doszło do tego w pierwszych dniach inwazji rozpoczętej 24 lutego. Po ponad ośmiu miesiącach okupacji strona rosyjska ogłosiła wycofanie swoich wojsk z prawego brzegu Dniepru. To efekt skutecznej ukraińskiej kontrofensywy na południu kraju. W Chersoniu przed 24 lutego mieszkało ok. 320 tys. ludzi, teraz jest ich 70-80 tysięcy. Miasto zmagają się z bardzo trudną sytuacją humanitarną. 

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM