"Rosjanie są sympatyczni, ale do czasu". Ekspert: Ich dusza jest autorytarna

- Rosyjska dusza jest autorytarna, obrażona i nieuświadamiająca sobie własnego szowinizmu. Podobno tak jest z alkoholizmem. Jeśli ktoś wie, że cierpi na tę chorobę, to ma szansę, że z niej wyjdzie. A problem z Rosjanami polega na tym, że nie wiedzą, iż są nacjonalistami. Po prostu sobie tego nie uświadamiają - mówił w TOK FM Witold Jurasz, były dyplomata w Rosji.
Zobacz wideo

24 lutego Władimir Putin wysłał wojska do Ukrainy, dokonując krwawej inwazji, w wyniku której zginęły tysiące cywilów. Od tego momentu cały świat zadaje sobie pytanie, dlaczego "zwykli" Rosjanie przyzwalają na tę przemoc i jacy są z natury. - Sami o sobie mówią, że mają duszę nieodgadnioną, tajemniczą i niemożliwą do zbadania ani opisania. Ale to wrzutka rosyjskich służb, bo chodzi o to, byśmy dorabiali ideologię, że Rosja nie jest taką, jaką ją widzimy, tylko taką z niebadaną głębią. Ale to jest bez sensu – mówił w TOK FM Witold Jurasz, dziennikarz Onetu, były dyplomata w Rosji i Białorusi i autor książki "Demony Rosji".

W jego ocenie Rosjanie przyzwalają na śmierć Ukraińców, bo "rosyjska dusza" jest autorytarna, obrażona i nieuświadamiająca sobie własnego szowinizmu. - Podobno tak jest z alkoholizmem. Jeśli ktoś wie, że cierpi na tę chorobę, to ma szansę, że z niej wyjdzie. A problem z Rosjanami polega na tym, że nie wiedzą, iż są nacjonalistami. Po prostu sobie tego nie uświadamiają – podkreślił w rozmowie z Mikołajem Lizutem.

Jednocześnie gość TOK FM nie zawahał się stwierdzić, że Rosjanie są "sympatycznymi ludźmi". Przyznał, że może to źle zabrzmieć teraz, gdy wiemy już o masowych zbrodniach dokonywanych przez wojska Władimira Putina, np. w ukraińskiej Buczy czy Irpieniu. Jednak zdaniem eksperta Rosjanie, gdy się ich poznaje, okazują się sympatyczni, choć - jak zastrzegł - tylko do momentu, gdy zacznie się z nimi rozmawiać o polityce.

Prowadzący audycję zauważył, że Rosjanie słyną z tej dwoistości. Z jednej strony serdecznie zapraszają do swoich domu i są w stanie podzielić się wszystkim, co mają. A z drugiej - popadają w zupełnie niezrozumiałą agresję. - Mówią np. tak: "Pan jest bardzo sympatyczny, ale o co panu chodzi z tą Polską? Przecież myśmy wam uniwersytety zbudowali, wszystko dali. Wy, Polacy, jesteście naszymi młodszymi braćmi". I jak pan to zaakceptuje, to będziecie się przyjaźnić. A jeśli pan się z tym nie zgodzi, to czar pryśnie – tłumaczył Jurasz, dodając, że wtedy Rosjanin-przyjaciel może zamienić się we wroga.

Zdaniem byłego dyplomaty w "rosyjską duszę" wpisany jest imperializm, który przybiera nowe formy. Ten obecny jest kontynuacją sowieckiego i carskiego. - Rosjanie mają cały czas przekonanie, że władza realizuje testament wcześniejszych imperialistów. A najnowszym wykonawcą testamentu jest Władimir Putin – stwierdził gość TOK FM.

Twarze Putina

W swojej książce "Demony Rosji" Witold Jurasz opisał kilka wcieleń dyktatora Rosji. Pierwsze można było dostrzec wtedy, gdy Putin zdobył władzę i bardzo szybko rozprawił się z oligarchami rosyjskimi, którzy zagrażali jego pozycji. Później nastąpił moment stabilizacji, w którym prezydent Rosji jawił się jako ten "oświecony". - Można powiedzieć, że to był Putin miękkiego autorytaryzmu. Oczywiście, już wtedy był skłonny do mordów, ale nadal w jakiś sposób modernizował Rosję i rozsądzał spory między różnymi frakcjami. Wydaje mi się, że na tym etapie był reformatorem, ale potem posiadanie odrzutowców i jachtów okazało się dla niego zdecydowanie przyjemniejsze od reformowania państwa - analizował.

Jak dodał, później Putin stał się "carem" z władzą absolutną. - Teraz z kolei przyszła jego wersja 5.0, czyli podobna do Stalina – opisywał. W jego ocenie to już Putin "schyłkowy". Choć - jak przyznał - nie musi to być powodem do optymizmu. - Bo obawiam się, że putinizm może przeżyć samego Putina – stwierdził gość TOK FM.

Czy Rosja może być demokracją?

Rozmówca Mikołaja Lizuta zwrócił uwagę na jeszcze jedną specyficzną cechę Rosjan. Bo choć wszędzie na świecie obowiązuje podział na biednych i bogatych, to w państwie Putina bogaty oznacza - zdaniem byłego dyplomaty - "inny gatunek ludzki". - Jeśli ktoś przynależy do bogatych, to nie zniża się do – przepraszam, powiem, jak oni mówią – do poziomu "bydła", "hołoty ludzkiej". Jak ma dobry samochód, to może jechać nim z taką prędkością, jakiej sobie życzy. Bo jest człowiekiem innego gatunku. Bogaci mają większe prawa polityczne i mają gwarancję, że nie zostaną napadnięci, pobici, zgwałceni na posterunku milicji. To różnica między bogatymi i biednymi, która w Rosji jest absolutnie fundamentalna – mówił.

Pod tym względem – kontynuował – Rosjanie są społeczeństwem, jakiego dziś już na Zachodzie nie ma. - Dlatego w swojej książce starałem się odpowiedzieć na pytanie, czy Rosja może być demokracją. Są dwa modele teoretyczne. Jeden: najpierw powstaje demokracja, a z niej rodzi się określona kultura (to przykład Japonii i Niemiec). A drugi: kultura tworzy podglebie, na którym wyrasta demokracja. Otóż, w Rosji pierwszy model nie zrealizuje się żadną ludzką mocą. Ten kraj jest atomowym mocarstwem, więc nawet jeśli wojnę przegra, to nie zostanie podbita (i nikt nie ustanowi w niej demokracji – przyp. red.). A drugi model jest tam niemożliwy. Bo nie ma demokratycznego podglebia, tylko do cna autorytarne - ocenił.

Jak dodał, ten autorytaryzm zakorzenił się w Rosji między kobietami i mężczyznami, bogatymi i biednymi, posiadającymi władzę i jej pozbawionymi. Witold Jurasz zasugerował więc na koniec, że Rosja jest pozbawiona szans na demokrację.

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM