Polak wybrany do Rezerwy Astronautów ESA. Jak wygląda szkolenie? "Podzielę się pewnym sekretem"

Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) właśnie zakończyła rekrutację do korpusu astronautów. W najnowszym odcinku podcastu "Usługi kosmiczne dla ludności" o tym naborze Piotr Jaśkowiak rozmawiał z niemieckim astronautą ESA, Matthiasem Maurerem, który na początku maja wrócił z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Opowiedział również, na czym będzie polegała rola Polaka Sławosza Uznańskiego oraz jak zachowywali się rosyjscy kosmonauci 24 lutego.
Zobacz wideo

Piotr Jaśkowiak TOK FM: Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) właśnie zakończyła rekrutację do korpusu astronautów. Wśród wybranych jest Polak, Sławosz Uznański, który znajdzie się w rezerwie. Obecni astronauci byli zaangażowani w nabór; przeprowadzali choćby rozmowy kwalifikacyjne. Jaka była pańska rola?

Matthias Maurer: Moi koledzy rzeczywiście pomagali przy naborze – nie tylko ci, którzy obecnie są w czynnej służbie, ale też ci z poprzedniego pokolenia. Ja miałem zaszczyt być wówczas w kosmosie, a wcześniej trenować do lotu i z tego powodu nie brałem w tym udziału. Wydaje mi się, że Samantha Cristoforetti i ja byliśmy jedynymi astronautami niezaangażowanymi w rekrutację.

Zwycięzców naboru czeka teraz szkolenie. Jaki jest wstępny poziom, od którego zaczyna się trening? Przecież wśród zrekrutowanych są ludzie z doktoratami i bez, w lepszej i gorszej kondycji fizycznej. Niezwykle zróżnicowane grono.

Zgłaszają się ludzie z bardzo różnych środowisk i głównym celem szkolenia podstawowego jest podciągnięcie wszystkich na ten sam szczebel. Dzięki temu można ich później skierować na trening poprzedzający przydział. Przebieg tego szkolenia jest niezależny od wyznaczonej misji. W końcu trafiają na przygotowania do swojego lotu.

Podczas początkowego szkolenia oglądasz wiele prezentacji, bierzesz udział w lekcjach. Poznajesz podstawy działania silników rakietowych, podstawy latania w kosmos, mechaniki orbitalnej. Dowiadujesz się, czym zajmuje się ESA i jej rozmaite programy. Uczysz się trochę na temat Międzynarodowej Stacji Kosmicznej i celów przyszłych misji – Księżyca, Marsa. Jest mowa także o misjach bezzałogowych. Część materiału może być kandydatom znajoma, przynajmniej niektórym.

Ale jest także część operacyjna, praktyczna. Jako astronauci musimy znać się na obsłudze robotycznego ramienia na stacji. Najpierw proste ćwiczenia, nie od razu z wykorzystaniem prawdziwego wysięgnika, bo na to przyjdzie czas znacznie, znacznie później. Zaczynamy od czegoś łatwiejszego, wykorzystujemy symulator. W programie jest także trening sprawności fizycznej. Przyswaja się też mnóstwo informacji na temat żywienia. Astronauta musi być zdrowy, więc kładziemy nacisk na sport i na dietę oraz wszystko, co z tym związane.

Kandydaci mają przed sobą dużo nauki, ale podzielę się pewnym sekretem: to nie jest tak jak w szkole czy na uniwersytecie. Jeśli oblejesz egzamin na uczelni, usłyszysz od wykładowcy, że to wyłącznie twoja wina. Jeśli natomiast kandydat nie poradzi sobie z czymś w trakcie szkolenia podstawowego, szef centrum astronautów idzie do instruktora i mówi mu, że wina leży po jego stronie. Przecież sami wybraliśmy tych ludzi w naborze; wiemy, że są inteligentni. Zazwyczaj instruktorzy są świetni i wiedzą, z kim mają do czynienia. Ich rola polega na dostosowaniu szkolenia tak, by efekty były jak najlepsze, a kursanci uczyli się szybko i wydajnie. Kadra musi brać pod uwagę indywidualne potrzeby każdego kandydata na astronautę.

Czy przyszli astronauci korzystają z doświadczeń starszych kolegów? Domyślam się, że rozmawiacie ze sobą, ale czy ESA korzysta z tego podczas szkolenia? Czy pan także jest instruktorem?

Większość kadry stanowią instruktorzy, którzy nie są astronautami. Mamy zewnętrznych ekspertów z uniwersytetów – znawców astronautyki i innych dziedzin, choćby medycyny. Na niektóre zajęcia oczywiście sprowadzamy astronautów w charakterze prowadzących. To dotyczy na przykład wstępnego treningu do spacerów kosmicznych, który też wchodzi w skład szkolenia początkowego. W Europejskim Centrum Astronautów w Kolonii uczymy podstaw: jak opuścić stację i jak pracować w przestrzeni kosmicznej. Naukę kontynuuje się później w NASA, już w prawdziwych skafandrach, ale tam szkolenie jest bardzo trudne, bardzo forsowne, a do dyspozycji jest tylko kilka miejsc. Dlatego Europa zdecydowała się dodać ten element do szkolenia podstawowego, żeby upewnić się, że nasi kandydaci będą mogli w pełni wykorzystać zaawansowany trening w Stanach Zjednoczonych.

Mamy więc zajęcia, które nie oddają całkowicie warunków w kosmosie, choć są znakomicie przygotowane. Da się dzięki nim przećwiczyć jakieś 60-70 proc. potrzebnych umiejętności. Robi się to jednak bez prawdziwego skafandra, wykorzystując zamiast tego kombinezon lotniczy. Takie jak w kosmosie są procedury i narzędzia. To wszystko jest częścią podstawowego szkolenia astronauty.

Piotr Jaśkowiak rozmawiał też z astronautą m.in. o tym, na czym będzie polegała rola Sławosza Uznańskiego oraz jak zachowywali się rosyjscy kosmonauci 24 lutego.

Posłuchaj całej rozmowy:

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM