Orban blokuje pomoc dla Ukrainy. Ekspert: Skandaliczne, że PiS flirtuje z pionkiem Kremla

Blokując pakiet pomocowy dla Ukrainy, Orban pokazuje Kremlowi, że mu sprzyja i że oczekuje w zamian przyjaznych gestów - tłumaczył w TOK FM Wojciech Przybylski. Zdaniem prezesa Fundacji Res Publica sojusz z Orbanem tym bardziej stawia w złym świetle PiS. - Jest skandaliczny z punktu widzenia obrony polskiego interesu narodowego - ocenił.
Zobacz wideo

Rząd Węgier zablokował porozumienie w sprawie pakietu pomocowego dla Ukrainy o wartości 18 mld euro - poinformował w Brukseli minister finansów Węgier Mihaly Varga. Weto zdecydowało o odłożeniu pozostałych punktów wtorkowych obrad ministrów finansów Unii Europejskiej - w tym także węgierskiego Krajowego Planu Odbudowy o wartości 5,8 mld euro oraz zamrożeniu 7,5 mld euro dla Węgier w ramach polityki spójności.

Wojciech Przybylski - prezes Fundacji Res Publica i redaktor naczelny "Visegrad Insight" - mówił w TOK FM, że węgierska decyzja ws. środków dla Ukrainy to karta przetargowa Victora Orbana w sporze z Unią. Bo przypomnijmy, 30 listopada Komisja Europejska zaaprobowała węgierski KPO, ale zastrzegła, że żadna płatność z Funduszu Odbudowy i Odporności nie będzie możliwa bez zrealizowania przez Węgry tzw. kamieni milowych.

Drugim powodem, dla którego rząd Węgier zablokował pakiet pomocowy dla Ukrainy, to - zdaniem eksperta - chęć przypodobania się Władimirowi Putinowi. - Orban cały czas próbuje pokazać partnerom z Kremla, że rządzi krajem w Unii, który prowadzi politykę sprzyjającą Rosji. I że oczekuje w zamian przyjaznych gestów. Chodzi również o pokazanie swojemu elektoratowi twardej linii, która ma być w interesie utrzymania Węgier z dala od wojny - analizował ekspert z rozmowie z Adamem Ozgą.

W jego ocenie stawia to w złym świetle sojusz Prawa i Sprawiedliwości z Victorem Orbanem. - Pokazuje to, że jako polskie państwo pod rządami PiS flirtujemy cały czas z postacią, która nie ma zahamowań. Nie odcina się od polityka, która gra na nosie Ukrainie i całemu Zachodowi. A to jest rzecz skandaliczna z punktu widzenia obrony polskiego interesu narodowego - podkreślił.

"PiS sądził, że to napinka, takie pokazówki"

Prezes Fundacji Res Publica zwrócił również uwagę, że przed wybuchem wojny w Ukrainie część polityków PiS pobłażała Orbanowi, bo sądziła, że jego sojusz z Putinem jest grą w celu uzyskania punktów w wewnętrznej polityce Węgier. - Że to PR, taka napinka, takie pokazówki. Ale od wybuchu wojny chyba wszyscy zadają sobie pytanie, czy nie chodzi tu jednak o specjalne operacje wpływu, które są realizowane przez zaplanowanymi na wiele lat do przodu operacjami wojennymi. I tu Orban jest jednym z pionków w działaniach kremlowskich. A więc dezinformacyjnych, które zasiewają ziarna podziałów w państwach NATO - tłumaczył.

Jak dodał, przywódca Węgier doskonale odgrywa rolę "pionka Kremla" i dzieje się to od dawna. - Trzeba pamiętać, że co roku powtarza tezy, które stoją w sprzeczności z polskim interesem bezpieczeństwa. A więc mówi, że świat musi się przetasować, że obecny układ międzynarodowy powinien się zmienić. Mówi to na poważnie, a Polska jakby tego nie słyszała. A przecież nasze istnienie zależy od poszanowania granic. Ten ład, który mamy dzisiaj, daje nam pozycję jednego z liderów w Europie. Bezpieczeństwo Polski opiera się na tym układzie międzynarodowym, który próbuje podminować np. Moskwa czy Chiny - podsumował gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM