Babisz jak PiS. "Polityki zagranicznej używa tylko i wyłącznie na potrzeby rynku wewnętrznego"

Andrej Babisz zadeklarował, że jako zwierzchnik sił zbrojnych byłby przeciwny wysłaniu czeskich wojsk do obrony Polski, gdyby nasz kraj został zaatakowany. - Przez myśl mu nie przeszło, że ktokolwiek poza granicami Czech zarejestruje to, co tam mówił - skomentował w TOK FM Jakub Medek.
Zobacz wideo

Kandydat na prezydenta Czech Andrej Babisz pytany był w niedzielnej debacie, czy w przypadku ataku na Polskę, lub państwa bałtyckie, wysłałby na pomoc czeskich żołnierzy. Odpowiedział, że z pewnością nie. Jeszcze tego samego dnia sprostował swoje słowa. "Podczas debaty nie chciałem odpowiadać na hipotetyczne pytanie o inwazję na Polskę czy kraje bałtyckie. Jestem przekonany, że tak się nie stanie i nawet nie chcę o tym myśleć. Obowiązkiem światowych polityków jest zapobieganie wojnie" - napisał kandydat na prezydenta. 

W ocenie Jakuba Medeka chociaż w debacie nie padło odniesienie do art. 5 traktatu NATO, to "dla polityka ubiegającego się o najwyższy urząd w państwie ten kontekst był raczej oczywisty". - Zresztą o pytanie padło trzy razy i trzykrotnie jak św. Piotr Babisz zaparł się. Powiedział, że absolutnie nie pozwoliłby na to, by ginęli nasi synowie i synowie naszych kobiet - mówił dziennikarz TOK FM w "Połączeniu".

Gość Jakuba Janiszewskiego zwrócił przy tym uwagę, że do dziś kandydat na prezydenta twierdzi, że jego słowa zostały wyrwane z kontekstu. Chociaż, jak dopowiedział, nie potrafi nadal wskazać, na czym ta manipulacja miałaby polegać. - Babisz zresztą serdecznie nienawidzi też czeskiej telewizji publicznej. Uważa, że ona jest jego wrogiem, dyskredytuje go od dawna - zwrócił też uwagę. 

Babisz jak PiS? 

- Na co liczy Babisz? To mizdrzenie się do tych, którzy pamiętają albo z książek wiedzą, kto przyjechał w ‘68 na czołgach do Pragi? - chciał wiedzieć prowadzący.

- Nie. Jeżeli to mizdrzenie, a po części tak, to głównie do elektoratu SPD, czyli czeskiego odpowiednika Konfederacji. Ugrupowania, które jest dość mocno antyukraińskie, raczej prorosyjskie, a już na pewno nie chce żeby Czechy miały cokolwiek wspólnego z jakąkolwiek wojną - odpowiedział Jakub Medek. 

Od razu dopowiedział też, że to także mizdrzenie do elektoratu partii komunistycznej.

Inna rzecz, jak ocenił gość TOK FM, że Babisz przeszarżował. I to nie pierwszy raz. Powody takiego stanu rzeczy są dwa. Pierwszy to nienajlepsze przygotowanie do debat. Drugim jest zbytnie ponoszenie przez emocje. - Widać, że dziś próbuje się z tej wypowiedzi  wycofać - szczególnie na potrzeby rynku zewnętrznego. Bo -  tak jak PiS - polityki zagranicznej używa tylko i wyłącznie na potrzeby rynku wewnętrznego. Myślę, że przez myśl mu nie przeszło, że ktokolwiek poza granicami Czech zarejestruje to, co tam mówił -  podkreślił.

Czeski Piłsudski 

Zdaniem Jakuba Medeka Petr Pavel, kontrkandydat Babisza, nie wypadł w debacie "fatalnie". - Według opublikowanego dziś sondażu Ipsos wynika, że ma 58,8 do 41,2 proc. poparcia. Jest zdecydowanym faworytem - mówił gość TOK FM.

W jego ocenie stało się tak z wielu powodów. Także dlatego, że "bardzo mocno gra on swoim wojskowym doświadczeniem i wojskową prezencją". - Któryś z polskich dziennikarzy napisał, że Pavel wygląda dokładnie jak generałowie, którzy w grach komputerowych zlecają nam misję ratowania świata. Przystojny, wysoki mężczyzna, krótka siwa broda - wyliczył podkreślając, że często stylizuje się na Tomasza Masaryka, odnowiciela Czechosłowacji. - Analogicznie: na czeskiego Piłsudskiego -  zastrzegł.

Medek przypomniał przy tym, że kontrkandydat Babisza to emerytowany od trzech lat generał czeskiej armii, były szef sztabu generalnego czeskiej armii i były szef komitetu wojskowego Sojuszu Północnoatlantyckiego. Pierwsza osoba, jak podkreślił, na tym stanowisku pochodząca z krajów byłego bloku sowieckiego.

- Jest politykiem zdecydowanie proeuropejskim. Często też przywołuje Havla, co jest pewną nowością w Czechach, szczególnie jeżeli weźmiemy pod uwagę ostatnie lata, gdzie politycy nadający w tym czasie ton publicznej debacie, się od Havla dystansowali - podsumował rozmówca Jakuba Janiszewskiego.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM