Putin szykuje wielką ofensywę w Ukrainie? Gen. Różański w to nie wierzy i mówi o "planie minimum Rosji"

ISW wskazuje, że Rosjanie przygotowują się do decydującej operacji w Ukrainie w nadchodzących miesiącach. Zdaniem gen. broni rezerwy Mirosława Różańskiego, wcale nie musi tak jednak być. - Dziś rzecz się toczy o to, by nie dopuścić do tego, by Ukraina zajęła Krym - dalej uważam, że to dla niej cel strategiczny. A Rosjanie będą robili wszystko, by utrzymać tereny zajęte przed lutym ubiegłego roku, czyli obie separatystyczne republiki: Doniecką i Ługańską oraz Krym - mówił w TOK FM prezes Fundacji Bezpieczeństwa i Rozwoju STRATPOINTS i doradca Polski 2050.
Zobacz wideo

Amerykański Instytut Studiów nad Wojną ISW poinformował, że siły rosyjskie przygotowują się do przeprowadzenia w nadchodzących miesiącach na Ukrainie zdecydowanej operacji wojskowej, która może mieć zarówno charakter ofensywny, jak i defensywny. Dodał, że taką ocenę sytuacji potwierdza też ukraiński wywiad wojskowy HUR.

Generał broni rezerwy Mirosław Różański zwrócił jednak uwagę w TOK FM, że to nie pierwsza tego typu informacja. Przypomniał, że rosyjska ofensywa miała być przeprowadzona i latem, i ostatnio np. jesienią. A to oznacza, jak przekonywał, że i tym razem może do niej nie dojść. - Stwierdzenie, że operacja będzie ofensywna czy defensywna to bezpiecznik dla komentujących i think tanku, który tak naprawdę wskazuje, że wszystko jest możliwe - mówił prezes Fundacji Bezpieczeństwa i Rozwoju STRATPOINTS i doradca Polski 2050 w "A teraz na poważnie".

W ocenie gościa Mikołaja Lizuta, Rosjanie nie osiągnęli w ogóle zdolności do prowadzenia ofensywy o charakterze lądowym, także dlatego, że prezydent Rosji odnotowuje "porażkę za porażką". A to oznacza, jak mówił, że Putin nie jest zdolny zająć kolejnych terenów, w tym nawet tych częściowo utraconych, jak np. obwód chersoński czy charkowski. - Dziś rzecz się toczy o to, by nie dopuścić do tego, by Ukraina zajęła Krym - dalej uważam, że to cel strategiczny dla Ukrainy. A Rosjanie będą robili wszystko, by utrzymać tereny zajęte przed lutym ubiegłego roku, czyli obie separatystyczne republiki: Doniecką i Ługańską oraz Krym - dodał, podkreślając, że to plan minimum. 

"To już nie jest druga armia świata"

Gość TOK FM był też pytany, w jakiej kondycji jest armia rosyjska. Zdaniem gen. Różańskiego jej stan najlepiej oddaje karuzela stanowisk w wojsku, w tym fakt, że tylko we wtorek został odwołany generał odpowiedzialny za wycofanie wojsk z Chersonia. - Jak do tego dołączymy to, że sprzętowo poniosła ona ogromne straty i dziś w rejon wojny są kierowane zapasy z całej Rosji, to widać, że to już na pewno nie jest druga armia świata. Morale jest niskie, dowódcy są zatrwożeni o swój los, a odtworzenie zapasów, jeśli chodzi o amunicje czy systemy uzbrojenia, jest mało prawdopodobne - dopowiedział. 

- A Rosji starczy pary na długo? - chciał też wiedzieć prowadzący.

- Należę do tych osób, które prognozują, że 2023 będzie nie tylko rokiem przełomowym, ale też tym, w którym wojna powinna się kończyć - odpowiedział prezes Fundacji Bezpieczeństwa i Rozwoju STRATPOINTS.

Według niego przemawiają za tym m.in. kondycja gospodarki rosyjskiej i osłabienie Rosji jako państwa. - Nawet przestawnie przemysłu na produkcję wojenną nie zmieni faktu, że nie będzie możliwości przez dłuższy czas produkowania wysublimowanych systemów jak rakiety hipersoniczne czy odtworzenia zapasów takich rakiet jak Iskander - zastrzegł przy tym.

Poza tym, jak dodał, swoje robi także fakt, że Zachód nadal jest zdeterminowany, by dostarczać pomoc Ukrainie.

"Inny polityk stery na Kremlu przejmuje"

W ocenie gościa TOK FM, choć wojna nadal się toczy, to jasno oznaczone są także granice kompromisu. - Kilka punktów, które przedstawił prezydent Zełenski, powinno być dla wszystkich obowiązujących. Krótko mówiąc: powrót Ukrainy do granic sprzed 2014 r. Stworzenie sytuacji, w której za wszystkie straty i szkody zostanie obciążona Rosja tak, by Ukraina mogła się odbudować. I pociągnięcie winnych masakry do odpowiedzialności - wyliczył.

Jak podkreślił, taki scenariusz będzie możliwy jeszcze za życia Putina. Choć, jak od razu zastrzegł, możliwy jest i inny: - W otoczeniu Putina jest coraz więcej osób, które tracą majątki i nie chcą być pariasami gospodarczymi i politycznymi. A że Putin jest coraz bardziej osamotniony, to może być tak, że któregoś dnia się dowiemy, że inny polityk stery na Kremlu przejmuje - skwitował rozmówca Mikołaja Lizuta.

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM