Leopardy to nie wszystko. Prof. Bachmann: Scholz ma znacznie trudniejszą żabę do przełknięcia

Decyzja zapadła: Niemcy dostarczą Ukrainie czołgi Leopard 2. Według informacji portalu tygodnika "Spiegel" w grę wchodzi co najmniej jedna kompania Leopardów 2A6. Rząd niemiecki chce zezwolić na eksport Leopardów, które są własnością innych państw, np. Polski. Jednak zdaniem prof. Klausa Bachmanna, niemiecki kanclerz Olaf Scholz ma przed sobą większe problemy.
Zobacz wideo

Niemieckie ministerstwo gospodarki i ochrony klimatu potwierdziło wpłynięcie wniosku z Polski o zgodę na przekazanie Ukrainie niemieckich czołgów Leopard 2. Rozpoczęto  - jak informuje też niemiecki resort - "niezbędne uzgodnienia i procedury, które są prowadzone z niezbędną pilnością". Jak podał z kolei portal Bloomberg, powołując się na osoby zaznajomione ze sprawą, Niemcy powinny udzielić Polsce zgody na reeksport produkowanych w Niemczech czołgów Leopard na Ukrainę już w środę. Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział we wtorek, że Polska będzie czekać tydzień do dwóch na odpowiedź. Z kolei  "Der Spiegel" podał, że Niemcy wyślą też swoja czołgi do Ukrainy. 

- Z perspektywy niemieckiej to wygląda tak, że Morawiecki się mocno wychylił, a potem okrakiem wycofał. Najpierw była mowa o tym, że dostarczamy Leopardy wbrew Niemcom, a potem w ramach koalicji, której nie ma. Sam jestem ciekawy, co z tego wyjdzie - skomentował prof. Klaus Bachmann, politolog z Uniwersytetu SWPS w "Światopodglądzie".

Podkreślił przy tym, że przed niemieckim rządem stoi jednak teraz większe wyzwanie. A to dlatego, że poniedziałek ogłoszono, że gotowych jest 139 nowoczesnych czołgów, które natychmiast można dostarczyć Ukrainie. - To znacznie trudniejsza żaba do przełknięcia dla Scholza, niż dawanie kilkunastu starszych czołgów - podkreślił w rozmowie z Agnieszką Lichnerowicz

Niemieckie prawo wymaga zgody na reeksport swojego sprzętu wojskowego, co oznacza, że setki czołgów Leopard w Europie mogą być wysłane na Ukrainę tylko za zgodą Berlina. 

 "To przekroczenie Rubikonu"

Skąd w ogóle to "scholzowanie"? Czyli przeciąganie lub - jak mówią niektórzy - "niemiecka drama".  W ocenie gościa TOK FM można mówić o co najmniej kilku powodach, z których główny to fakt, że Leopard uchodzi w Niemczech za broń ofensywną. - Zarówno rząd niemiecki, jak i opinia publiczna przez ostatnie miesiące oszukały się same. Wmawiając sobie, że cały ten sprzęt, który Niemcy dostarczają Ukrainie służy jedynie do ochrony ludności cywilnej i budynków. Tymczasem Leopard jest uważany za coś, co może zdobyć teren, a nie chronić ludność cywilną - zastrzegł.

Prof. Bachmann podkreślił przy tym, że to powoduje też, że i kanclerz Niemiec jest w niezręcznej sytuacji. - Z jego punktu widzenia na pewno ma dobre powody, by się tak zachowywać. Ale nie jest wstanie tego uzasadnić, nie wystawiając się na jeszcze większą krytykę. Gdyby to zrobił, to by powiedział: To jest broń ofensywna, to przekroczenie Rubikonu, jak Rosja nas za to zaatakuje, to jesteśmy kompletnie bezbronni. I to byłaby prawda - podkreślił politolog z Uniwersytetu SWPS.

Inna rzecz, jak dodał, że Niemcy grają także na to, by nie byli piersi. Tym bardziej, jak dowiedział, że po USA to Niemcy są największym dostawcą broni na Ukrainę. - To nie jest tak, że nic nie robią. Niemcy cały czas coś robią, tylko udają, że nic nie robią - podkreślił. 

Dodatkowo, co też nie bez znaczenia, jak wskazał rozmówca Agnieszki Lichnerowicz, chodzi o nieuświadomione schematy myślenia. A co za tym idzie, jak wskazał, fakt, że wokół Scholza jest sporo osób "socjalizowanych" w atmosferze lat 80. i w wielkiej dyskusji o stacjonowaniu amerykańskich rakiet średniego zasięgu i całej debaty o wojnie jądrowej, która się wtedy toczyła. - To były inne okoliczności, ale świadomość, że każda wojna z Rosją może się zakończyć atakiem jądrowym, a to koniec świata - dziś wiemy, że to tak wcale nie musi być - tkwi w nich bardzo głęboko - tłumaczył.

"W tych sprawach Niemcy są karłem" 

Tymczasem administracja USA jest bliska decyzji w sprawie wysłania znaczącej liczby czołgów M1 Abrams do Ukrainy i może ogłosić ją jeszcze w tym tygodniu - doniósł "Wall Street Journal". Według dziennika ma to być część porozumienia z Niemcami, w ramach którego Berlin również wyśle własne Leopardy i zezwoli na transport kolejnych z Polski.

- Jest nacisk ze strony amerykańskiej, by Niemcy coś robili. Niemcy robią zawsze za mało pod tym względem dla Amerykanów, choć we własnym mniemaniu za dużo - skomentował prof. Kalus Bachmann

Na to wpływa, jak wskazał, także przyzwyczajenie, że inicjatywa zawsze należy albo do Niemiec, albo Niemiec i Francji, szczególnie w sprawach ekonomicznych i politycznych. - Ale teraz to sprawa czysto wojskowa i w tych sprawach Niemcy są karłem. Dlatego nie chciałbym być kanclerzem, który oświadcza narodowi: Przepraszam, ale muszę się tak zachować, bo jesteśmy kompletnie bezbronni i eksponowani. To grosze niż to, co mówiła Merkel: Nie możemy się ochronić przed uchodźcami. Tylko musimy ich przyjąć - skwitował rozmówca Agnieszki Lichnerowicz.

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM