Do Leopardów Joe Biden dorzuca Abramsy. "W tym momencie to Niemcy zapunktowały"

Zachodnie czołgi wkrótce trafią do ukraińskiej armii. - Możemy mieć pewność, że co do zasady, to lepszy sprzęt niż ten, który na front wysyła Rosja. W ciągu dwóch tygodni Ukraina otrzymała zapewnienie o otrzymaniu dużego potencjału zmechanizowanej i zmotoryzowanej piechoty - mówił w TOK FM Marek Świerczyński, szef działu bezpieczeństwa i spraw międzynarodowych "Polityka Insight".
Zobacz wideo

Długi serial z czołgami w roli głównej wreszcie dobiega końca. W środę wieczorem prezydent USA Joe Biden zapowiedział przekazanie Ukrainie 31 czołgów M1 Abrams. Wcześniej oficjalnie dostawy czołgów Lepard dla Ukrainy ogłosił kanclerz Niemiec, Olaf Scholz. W pierwszym etapie będzie to 14 wozów typu 2A6 z zasobów Bundeswehry. Czołgi Leopard chcą też przekazywać Ukrainie inne kraje NATO, na czele z Polską.

Jak mówił w TOK FM Marek Świerczyński, szef działu bezpieczeństwa i spraw międzynarodowych "Polityka Insight", decyzja Amerykanów może być delikatnym zaskoczeniem. - W zeszłym tygodniu z USA płynęły stanowcze sygnały, że wysyłanie Abramsów do Europy jest bez sensu. Tutaj dokonał się zwrot o 180 stopni. W tej rozgrywce dyplomatycznej to Niemcy w tym momencie zapunktowały. Bo jednak Stany Zjednoczonej dołączają się do inicjatywy europejskiej, którą jako pierwsza zgłosiła Polska - ocenił ekspert.

Zaznaczył jednak, że transporty sprzętu do Ukrainy muszą nieco potrwać, mowa nawet o kilku miesiącach. - Chodzi też o przyspieszenie kwestii szkolenia. Tempo, jak na normalne warunki i tak jest szybkie. Wszyscy będą walczyli o to, żeby uzyskać jak najszybciej jak najwięcej. W przypadku choćby Patriotów udało się to osiągnąć, skrócić ten czas szkolenia, więc oby tak samo było z czołgami - wskazał Świerczyński.

Gość TOK FM podkreślił, że na sprawę czołgów dla Ukrainy trzeba patrzeć szerzej i przez pryzmat dostaw innego sprzętu. - Wcześniej była mowa o bojowych wozach piechoty Bradley, o pojazdach Stryker. Możemy mieć pewność, że co do zasady, to lepszy sprzęt niż ten, który na front wysyła Rosja. W ciągu dwóch tygodni Ukraina otrzymała zapewnienie o otrzymaniu dużego potencjału zmechanizowanej i zmotoryzowanej piechoty - wyjaśniał ekspert.

Karolina Lewicka, prowadząca "Wywiad Polityczny", przytoczyła też szybką reakcję Kremla na wieść o dostawach niemieckich czołgów do Ukrainy. Ambasador Rosji w Berlinie stwierdził, że to decyzja "niezwykle niebezpieczna", która "wprowadza konflikt na nowy poziom konfrontacji". Analityk "Polityki Insight" odparł, że można było się tego spodziewać. - Trzeba mieć na to wszystko grubą skórę i na każdym kroku przypominać, że to nie niemieckie i ukraińskie czołgi zaatakowały Rosję, tylko Putin napadł na swojego sąsiada - podsumował Marek Świerczyński.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM