Chaos na słowackich przejściach granicznych

Wprowadzenie na Słowacji drogowych opłat elektronicznych spowodowało chaos na tamtejszych przejściach granicznych.

Protestują zwłaszcza kierowcy polskich ciężarówek, którzy po odbiór urządzenia GPS musieli czekać w kolejkach po kilkanaście godzin. Na czesko-słowackiej granicy stały wielokilometrowe kolejki ciężarówek. Polscy kierowcy nie kryli zdenerwowania.

Twierdzili, że w biurze byłego urzędu celnego na odbiór urządzeń GPS czekają kilkanaście godzin, a w kancelarii pracują tylko dwie osoby. Skarżyli się na biurokrację i nadmierną ilość formularzy. Kierowcy musieli kupować urządzenia GPS po 100 euro. Mogli za nie płacić jedynie gotówką. Niektórzy zostawili TIR-y na czeskiej granicy i brali taksówki szukając innych punktów sprzedaży.

Podobnie było na wielu przejściach granicznych. Kolejki TIR-ów ustawiały się także na granicach z Ukrainą i z Węgrami. Kierowcy ukraińskich autobusów skarżyli się, że na urządzenie GPS czekają już dwa dni.

Gorąco było także w 137 stacjach benzynowych na terenie całego kraju, gdzie protestowali słowaccy przewoźnicy żądający wstrzymania systemu opłat o pół roku i obnizenia kosztów drogowych opłat elektronicznych. Niektóre stacje zostały zablokowane przez TIR-y.

DOSTĘP PREMIUM