FBI użyło zdjęcia hiszpańskiego polityka do stworzenia portretu Bin Ladena

FBI opublikowało wczoraj najnowsze komputerowe symulacje wyglądu Osamy bin Ladena. Dzisiaj okazało się, że do ich stworzenia użyto zdjęć włosów, czoła i zarysu szczęki znanego hiszpańskiego polityka słynącego ze swoich antyamerykańskich poglądów. - Jestem wściekły i zaszokowany - mówi Gaspar Llamazares

Komputerowe fotomontaże z twarzą bin Ladena można było oglądać na stronie FBI przez kilka godzin, ale Amerykański Departament Stanu szybko zdecydował się je zdjąć. Na wygenerowanym przez komputer portrecie najgroźniejszy terrorysta świata ma siwe włosy i krótko przystrzyżoną brodę. Graficy FBI "postarzyli" go o 2 lata. Ostatnie potwierdzone zdjęcie bin Ladena pochodzi z 2007 roku.

Hiszpańskie media błyskawicznie odkryły, że rysy terrorysty tak naprawdę należą do deputowanego lewicy Gaspara Llamazaresa. Llamazares jest znany ze swoich lewicowych i antyamerykańskich przekonań. Był liderem Partii Komunistycznej i pierwszym politykiem, który prowadził kampanię w Second Life. W 2007 publicznie potępił papieża Benedykta XVI za stwierdzenie, że prezerwatywy szkodzą a nie pomagają w walce z AIDS. Fotografia, której fragmenty wykorzystało FBI pochodzi, z materiałów prasowych do kampanii wyborczej hiszpańskiego polityka.

Ken Hoffman, rzecznik FBI, stwierdził, że technik, który tworzył portret "nie miał pojęcia czyje zdjęcie znalazł i na pewno nie miał żadnych złych zamiarów". - Technik nie był zadowolony z dostępnych w bazie zasobów, zdecydował się więc użyć włosów, czoła i brody ze zdjęcia, które znalazł w Internecie - powiedział Hoffman. Przyznał jednak, że skorzystanie ze zdjęcia jest sprzeczne z procedurami agencji. Do tej pory FBI utrzymywało, że do tworzenia komputerowych wizerunków 18 najbardziej poszukiwanych terrorystów używa "najnowszych, wysoce wyrafinowanych technologii".

- Jestem wściekły i zszokowany. Teraz bardziej niż kiedykolwiek nie mam ochoty na podróż do USA, nawet gdyby mnie zaprosili. Nie mógłbym się tam czuć bezpiecznie - stwierdził w Llamazares. Polityk zażądał przeprosin i wyjaśnień od amerykańskich władz i nie wykluczył złożenia pozwu przeciwko USA. - Bin Laden nie musi się obawiać o swoje bezpieczeństwo, ale ja tak! - grzmi Llamazares.

- Potraktowałbym to z humorem, ale chodzi o tak newralgiczne sprawy jak terroryzm i bezpieczeństwo obywateli - tłumaczy Llamazares. Polityk wyraził nadzieję, że cała afera to tylko przypadek i dowód niskiego poziomu działania amerykańskiego wywiadu i służb specjalnych.

- Pod żadnym względem nie jestem podobny do Osamy bin Ladena - ani fizycznie ani pod względem przekonań - wyjaśnił mediom Llamazares. Jedyne co mają wspólnego to wiek - obaj mają 52 lata.

USA usiłują schwytać Osamę bin Ladena od czasu zamachów na amerykańskie ambasady w Tanzanii i Kenii w 1998 roku. Departament Stanu oferuje 25 milionów dolarów za informację o miejscu pobytu terrorysty.

DOSTĘP PREMIUM