Walki w Sudanie. Kraj na krawędzi wojny domowej

W sobotę w Sudanie doszło do kolejnych walk pomiędzy siłami rządowymi a rebeliantami. Aktywiści z dziesięciu organizacji pozarządowych ostrzegają przed eskalacją przemocy w tym kraju.

Sudańskie samoloty bojowe zbombardowały pozycje rebeliantów w zachodniej części kraju. Atak został potwierdzony przez rzecznika rebeliantów. W ubiegłym tygodniu ostre starcia pomiędzy dwoma stronami zmusiły organizacje humanitarne do wycofania się z terenu Jebel Marra w centralnym Sudanie.

W opublikowanym na początku stycznia raporcie zatytułowanym "Ratujmy pokój w Południowym Sudanie" działacze z organizacji pozarządowych przypominają, że w kraju wciąż panuje powszechny brak bezpieczeństwa, a przemoc przybiera na sile. Tylko w ubiegłym roku na południu kraju zginęło co najmniej 2,5 tys. ludzi, a 350 tys. musiało opuścić swoje domy.

Według sygnatariuszy raportu zaprowadzenie pokoju uniemożliwia rywalizacja o ograniczone zasoby naturalne, walki międzyplemienne i powszechny dostęp do broni. Sytuację destabilizują też ataki ze strony rebeliantów z ugrupowania Armia Oporu Pana z Ugandy oraz ataki z sąsiedniego Czadu. Autorzy raportu wezwali Radę Bezpieczeństwa ONZ do zwiększenia wysiłków w celu ochrony cywili.

Maya Mailer, jedna z sygnatariuszek raportu, mówi: - Nie jest jeszcze za późno, żeby zapobiec katastrofie, ale najbliższe 12 miesięcy będzie decydujące dla przyszłości kraju. W kwietniu w Sudanie mają się odbyć wybory parlamentarne.

Chrześcijańscy i muzułmańscy przywódcy religijni apelowali ostatnio do mieszkańców o "krzewienie tolerancji, zgody, wzajemnego szacunku i pokoju".

DOSTĘP PREMIUM