Izrael karze oficerów za użycie białego fosforu w Strefie Gazy

Dwóch wysokich rangą izraelskich oficerów zostało ukaranych za używanie pocisków z białym fosforem podczas ubiegłorocznej operacji w Strefie Gazy. Pułkownik Malka i generał Eisenberg nakazywali użycie tej broni zapalającej nawet w zaludnionych terenach, co wskazywał raport komisji ONZ.

Oficerowie pozostają w służbie czynnej, otrzymali jedynie reprymendę. Ich zachowanie zbada jednak komisja dyscyplinarna izraelskiej armii.

Używanie białego fosforu podczas prowadzenia działań na terenie zabudowanym jest zakazane i silnie krytykowane przez organizacje praw człowieka. Według ONZ właśnie ten materiał zapalający znaleziono na miejscu trafionego w styczniu ubiegłego roku ośrodka UNRWA, ONZ-towskiej agencji zajmującej się Palestyńczykami.

W odniesieniu do raportów dotyczących tamtego bombardowania, Izrael przyznał że pociski zostały wystrzelone "wbrew zasadom prowadzenia walki, które zakazują użycia tego rodzaju amunicji w pobliżu terenów zabudowanych". - W oparciu o to stwierdzenie, szef Południowego Dowództwa ukarał generała i pułkownika za przekroczenia ich kompetencji w kwestii, która naraża życie innych - podano w komunikacie.

Izrael zapłacił Organizacji Narodów Zjednoczonych 10,5 miliona dolarów za zniszczenie jej własności podczas operacji w Gazie. Kwestia zniszczonej szkoły w Dżabaliji była bardzo zawiła od początku. UNRWA podała, że pociski trafiły w jej ośrodek zabijając 43 cywilów podczas, gdy w okolicy nie trwały walki. Izrael jednak podważył te stwierdzenia, przedstawiając dowody na wykorzystywanie terenu ONZ przez hamasowskich bojowników do prowadzenia ostrzału. Według Izraela część ofiar stanowili właśnie bojownicy, a pocisk który doprowadził do śmierci cywilów "nie trafił w swój cel".

Podczas całej operacji zginęło - jak podają współpracujące z Hamasem agendy ONZ - ponad 1400 Palestyńczyków (w tym ponad 800 cywilów), oraz 10 izraelskich żołnierzy i trzech cywilów.

DOSTĘP PREMIUM