Zamach stanu w Nigrze. Wojsko porwało prezydenta

W Nigrze doszło do zamachu stanu. Prezydent kraju Mamadou Tandja może być przetrzymywany przez żołnierzy w koszarach na obrzeżach stolicy Niamey. Wojskowi zaatakowali prezydencki pałac około godziny 13 naszego czasu. Francuski dyplomata poinformował, że w zamachu stanu uczestniczyli członkowie Prezydenckiej Gwardii.

Do ataku doszło po spotkaniu tamtejszego rządu. Żołnierze zatrzymali kilku członków gabinetu.

Radio publiczne w Nigrze zawiesiło swoją działalność. Na antenie słychać jedynie marsze wojskowe. Bojowe helikoptery krążą nad pałacem prezydenckim, a żołnierze rozmieszczani są na obszarze całej stolicy. Walki na ulicach miasta ustały, a przestraszeni ludzie pozamykali się w swoich domach.

71-letni Tandja rządził Nigrem od ponad dekady. W sierpniu zeszłego roku przedłużył on swoją kadencję w kontrowersyjnym referendum, zorganizowanym po rozwiązaniu parlamentu i Trybunału Konstytucyjnego. Od tego czasu ten afrykański kraj jest izolowany na arenie międzynarodowej. W zeszłym tygodniu zawieszono też rozmowy rządu z opozycją. Po raz kolejny negocjacje, które rozpoczęły się pod koniec grudnia, stanęły w martwym punkcie.

Do 1960 roku Niger był francuską kolonią. Od czasu uzyskania niepodległości krajem tym targają wewnętrzne konflikty. Kilkakrotnie dochodziło tu już do przewrotów.

Niger jest trzecim po Kanadzie i Australii producentem uranu na świecie. Te rzadkie złoża są głównie eksportowane z tego państwa do Francji.

DOSTĘP PREMIUM