Włochy: Padem płynie wielka plama ropy. "To katastrofa ekologiczna"

To rezultat umyślnego spuszczenia ze zbiorników mediolańskiej rafinerii zawartości kilku cystern ropy. Plama dostała się do Lambro - dopływu największej włoskiej rzeki i płynie teraz do morza. Ekolodzy biją na alarm i już mówią o jednej z największych katastrof ekologicznych.

70 procent ropy zdołały zatrzymać miejscowe oczyszczalnie ścieków. Reszta, 2,5 tysiąca metrów sześciennych, a może to być nawet 10 tysięcy, razem z wodami Lambro wpłynęła do Padu. W tej chwili plama jest na wysokości Parmy. Przed Piacenzą czeka na nią specjalna tama, wzniesiona przez obronę cywilną i lokalne władze.

W stan pogotowia postawiono wszystkie służby, w tym straż pożarną. Zanieczyszczeniem zagrożone są obszary uważane za spichlerz Włoch. Tereny wzdłuż Padu są najżyźniejsze w całym kraju, pochodzi stamtąd 35 procent produkcji rolnej.

- Lambro nie żyje - ogłosili zrozpaczeni obrońcy środowiska, opisując, do jakich doszło zniszczeń w tej jednej z najbardziej od lat zanieczyszczonych włoskich rzek. Straty finansowe szacuje się na miliony euro, ekologiczne zaś są zdaniem specjalistów nie do obliczenia, bo zdewastowany został cały ekosystem

Jeśli nic się nie zmieni, zabójcza plama za pięć dni dotrze do Adriatyku.

Barbarzyńcy XXI wieku

- Zanieczyszczenia były aktem tchórzliwego sabotażu (...) to akt nienawiści, który spadnie na nas wszystkich - tak cała sprawę komentuje Roberto Formigioni z mediolańskiej rafinerii, w której doszło do umyślnego spuszczenia ropy. Opinia publiczna we Włoszech już ochrzciła winnych "ekologicznymi kryminalistami" i "barbarzyńcami XXI wieku".

Niestety policja na razie nie trafiła na trop odpowiedzialnych za wypompowanie ropy. Włoska prasa podkreśla, ze czyn mógł być związany z grupowymi zwolnieniami do jakich w ostatnim czasie doszło w rafinerii.

DOSTĘP PREMIUM