"Hurt Locker" Kathryn Bigelow wielkim zwycięzcą. "Amerykańskie kino ma nową królową"

Ta noc należała do twórców "Hurt Lockera". Wojenny dramat o losie saperów w Iraku pobił "murowanego zwycięzcę" Avatara i zgarnął najważniejsze nagrody wieczoru - za najlepszą reżyserię i najlepszy film. Nagrody za pierwszoplanowe role aktorskie powędrowały do Sandry Bullock i Jeffa Bridgesa. W rywalizacji przepadł polski kandydat do Oscara - Jury nie doceniło "Królika po berlińsku" Bartka Konopki.

Tegoroczna ceremonia od początku była zapowiadana na rywalizację pomiędzy "Avatarem" i "The Hurt Lockerem" - fantastyczną kosmiczną bajką z pro-ekologicznym przesłaniem i mrocznym dramatem wojennym o losie żołnierzy w Iraku. Pikanterii całej sprawie dodawał fakt, że James Cameron i Kathryn Bigelow, reżyserzy rywalizujących filmów, byli kiedyś małżeństwem.

Bigelow tryumfatorką Oscarów Zobacz relację z gali "minuta po minucie"

Wielu krytyków obstawiało "Avatara". Nawet ci, którzy krytykowali dłużyzny w filmie, płytki i naiwny scenariusz, czy irytujące moralizatorstwo, przyznawali, że to jedyne w swoim rodzaju widowisko. "Avatar" porażał rozmachem efektów specjalnych, za które zgarnął w pełni zasłużoną statuetkę.

'Hurt Locker' zwycięzcą Oskarów 2010!

Bigelow nową królową Hollywood

Po raz pierwszy w historii za reżyserię Akademia uhonorowała kobietę - Kathryn Bigelow. Wzruszona Bigelow odebrała statuetkę, podziękowała swoim współpracownikom i innym nominowanym w kategorii reżyserom (co ciekawe, "zapomniała" o byłym mężu - Jamesie Cameronie). Chwilę po opuszczeniu sceny musiała na nią wrócić - Tom Hanks ogłosił, że "The Hurt Locker" został najlepszym filmem roku. Uwadze mediów nie uszła kwaśna mina Camerona, który kręcił z niedowierzaniem głową.

Ku zaskoczeniu wielu "Hurt Locker" zdobył nagrody w kilku technicznych kategoriach, do których "Avatar" był murowanym faworytem. Cameronowi humoru z pewnością nie poprawi fakt, że były to prestiżowe kategorie - m.in. najlepszy montaż.

Wygrali aktorscy pewniacy

Sandra Bullock otrzymała tegorocznego Oscara dla najlepszej aktorki za kreację w dramacie sportowym "The Blind Side". Bullock była faworytką przedoscarowych rankingów. Zagrała kobietę z przedmieścia, która otacza opieką czarnoskórego nastolatka. Wspierany przez nią chłopak staje się gwiazdą futbolu amerykańskiego.

Za najlepszą rolę męską jury uznało kreację Jeffa Bridgesa. Amerykańska Akademia Filmowa uhonorowała go za występ w dramacie muzycznym "Szalone serce". Bridges wcielił się w tym filmie w starzejącego się muzyka country, który nadużywa alkoholu, boryka się z problemami osobistymi oraz kryzysem twórczym.

Genialne role drugoplanowe

Nikt za to chyba nie wątpił, że najlepszym aktorem drugoplanowym zostanie Christoph Waltz za rolę Hansa Landy w "Bękartach Wojny". Kreacja Waltza jest genialna, niezapomniana, po prostu niepowtarzalna - był to Oscar zasłużony w stu procentach.

Sercami krytyków i widzów zawładnęła też Mo'nique za swoją rolę w "Precious". Puszysta aktorka po odebraniu statuetki zawładnęła pokojem prasowym - śmiała się, dziękowała i opowiadała o swoich owłosionych nogach.

Nie obyło się bez niespodzianek. Warto wspomnieć m.in. Oscara za najlepszy film zagraniczny dla argentyńskiego "Sekretu ich oczu". Bukmacherzy obstawiali "Białą wstążkę". Nasz "Królik po berlińsku" musiał obejść się smakiem, ponieważ statuetka za najlepszy krótkometrażowy dokument zgarnął mu sprzed nosa "Music by Prudence".

Obyło się bez drętwych i wymuszonych dowcipów

Widzowie i krytycy podkreślają, że tegoroczna gala była o wiele ciekawsza i bardziej dynamiczna niż ciągnące się w nieskończoność poprzednie ceremonie. Chociaż nagrody były wręczane jedna za drugą, limit czasu i tak został przekroczony. - Zajęliśmy tyle czasu, że "Avatar" zaczął się już dziać w przeszłości - zażartował prowadzący galę Steve Martin. Sprawdził się pomysł zaproszenia dwóch prowadzących - Steve Martin i Alec Baldwin pokazali klasę i niewymuszone poczucie humoru. Obyło się bez drętwych dowcipów i przydługich przemów. Widownię do łez ze śmiechu doprowadził Ben Stiller, który wszedł na scenę ucharakteryzowany na N'avi z "Avatara".

"Twilight" przejmuje Oscary

Tegoroczne Oscary to także wyraźny znak pokoleniowej "zmiany warty" w Hollywood. Młodzi aktorzy "Zmierzchu", Kristen Stewart i Taylor Lautner (obydwoje widocznie zdenerwowani), zapowiadali prezentację horrorów, które przeszły do historii kina. Natomiast Zac Efron i Anna Kendrick wręczali nagrodę za montaż. Nie dało się nie zauważyć Amandy Seyfried w rozkloszowanej kremowej sukni. Uwagę fotoreporterów przyciągnęła też nastoletnia Miley Cyrus w sukni z gorsetową górą i czarnymi paznokciami.

Oscary i maliny czerwonego dywanu Zobacz kreacje filmowej gali

Gwiazdom tym razem udało się uniknąć odzieżowych porażek. Większość prezentowała się naprawdę elegancko i a ich wybory zyskały uznanie modowych krytyków. Wpadkę zaliczyła jednak Diane Kruger. Jej sukienka niektórym przypominała abażur. Bezlitosna recenzentka Joan Rivers kreację nazwała "halką Ewy Braun".

Kino niezależne kontra kasowe hity

- Zwycięzcami tegorocznej gali są niskobudżetowe filmy opowiadające o ekstremalnych sytuacjach. Akademia postawiła na "Hurt Lockera", "Szalone serce" oraz "Precious", a dzięki temu otworzyła nowy rozdział w historii kina - napisała tuż po ceremonii recenzentka "New York Timesa" Melena Ryzik. Przypomniała, że filmy nie miały masowej widowni, i krótko po swojej premierze trafiły na DVD. - Akademia słusznie storpedowała swoje populistyczne zapędy i nie nagrodziła kasowych hitów - stwierdziła komentatorka.

"Hurt Locker to uczciwy, twardy, dobrze zrobiony film. Akademia dobrze zrobiła. Nie często to mówię" - komentował A.O. Scott z "New York Timesa".

Oscary: kreacje na czerwonym dywanie [ZDJĘCIA] Kliknij na zdjęcie, aby obejrzeć galerię:

DOSTĘP PREMIUM