"Ludzka tarcza Obamy". Jedenastolatek wykorzystany w kampanii

Chłopiec przemawiający do demokratycznych kongresmenów w sprawie reformy zdrowia został nazwany przez konserwatystów "ludzką tarczą Obamy". Prezydenta USA krytykują amerykańskie media, nazywając wykorzystanie dziecka demagogicznym posunięciem.

Marcelas Owens, jedenastolatek, wziął udział w transmitowanej między innymi przez CBS i ABC konferencji prasowej z udziałem przywódców partii demokratycznej w Waszyngtonie. U matki chłopca w 2006 roku zostało zdiagnozowane nadciśnienie płucne, mogące w wypadku nieleczenia doprowadzić do niewydolności serca. Kobieta w wyniku choroby straciła pracę i ubezpieczenie zdrowotne. Niedługo później zmarła. Chłopiec mówił między innymi, że nie chce, żeby inne rodziny cierpiały tak jak jego. On i jego babcia chcieliby jak najszybszego przyjęcia ustawy przez prezydenta i kongres.

Konserwatyści kontratakują

Emocjonalne wystąpienie Owensa zostało zaatakowane przez konserwatywne media. Reporterka dziennika Washington Examiner , Michelle Malkin, nazwała Owensa "ludzką tarczą" i stwierdziła, że demokraci posunęli się do demagogicznego gestu, a jedenastolatek, mimo że jego historia "chwyta za serce" nie jest w stanie zrozumieć złożoności reformy zdrowia. Stwierdziła także, że historia przedstawiona przez chłopca pozostawia wiele pytań, a Waszyngton oferuje wiele programów pomocy zdrowotnej dla bezrobotnych.

Wystąpieniem jedenastolatka zainteresował się także konserwatywny blog Newsbusters , który za stroną demokratycznej senator Patty Murray podaje, że rodzina Owensa to wieloletni lobbyści na rzecz reformy zdrowia. Bloggerzy uważają, że media transmitujące konferencję manipulują uczuciami widzów.

Chłopiec, według portalu Huffington Post , dobrze przyjął zarzuty konserwatystów.- Mają prawo do własnej opinii - mówi jedenastolatek.

Marcelas Owens przed kongresmenami

DOSTĘP PREMIUM