USA: Uprawiał jogging na plaży. Zabił go lądujący samolot

38-letni Robert Gary Jones biegł wzdłuż plaży słuchając iPoda. Nagle coś uderzyło go od tyłu. Był to lądujący awaryjnie mały samolot.

Do wypadku doszło w poniedziałek rano w Hilton Head Island (stan Południowa Karolina). Mężczyzna zginął na miejscu, osierocił dwójkę dzieci.

Samolot, który uderzył Jonesa, to mała, jednosilnikowa maszyna Lancair IV-P. Pilot, Edward I. Smith, musiał lądować awaryjnie po tym, jak zgubił śmigło. Smith nie widział biegnącego mężczyzny, bo przednia szyba była zakryta olejem.

Mężczyzna prawdopodobnie nie widział ani nie słyszał samolotu, powiedział śledczy Ed Allen z Beaufort County. Maszyna po awarii silnika szybowała w powietrzu i nie wydawała głośnego dźwięku.

Pilot samolotu nie chciał rozmawiać o wypadku. - Mam teraz wiele problemów. Jest to całkowicie zniszczony samolot i młody mężczyzna którego zabiłem - powiedział Smith, który jest również właścicielem maszyny. Pilotowi i towarzyszącej mu osobie nic się nie stało.

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM