Korea Północna: "Ludzie znów umierają z głodu"

Uciekinierzy z Korei Północnej alarmują, że ich krajowi znów grozi fala głodu. - Ludzie znów umierają - mówi gazecie "The Times" Li Mi Hee, jedna z uciekinierek.

Korei Północnej znów grozi głód - podaje dziennik "The Times", powołując się na informacje podane przez uciekinierów z tego kraju. Nowa fala głodu spowodowana jest m.in. wymianą pieniędzy przeprowadzoną parę tygodni temu przez koreański rząd. Spowodowała ona, że nieopłacalna stała się sprzedaż żywności na bazarach. W dodatku państwowe zapasy zbóż się prawie wyczerpały, a jeszcze nie zebrano plonów z tego roku. W ten sposób ludność kraju została pozbawiona dwóch podstawowych źródeł pożywienia.

- Mój syn mówi mi, że ludzie już teraz umierają z głodu. W latach 90. widziałam ludzkie zwłoki leżące na ulicach i teraz to może się powtórzyć - mówi jedna z uciekinierek, 56-letnia Li Mi Hee. Dodaje, że będzie musiała wrócić do Korei, bo jej syn głoduje i prosi o pomoc.

Li Mi Hee mówi, że sytuacja w Korei Północnej jest teraz inna niż w latach 90. Ludzie nie są już tak odizolowani od świata, więc mogą się nawet zbuntować. - Nie możemy jeść, ale ludzie wiedzą, że gdzie indziej można. W Chinach ludzie wyrzucają ryż, kiedy u nas ludzie go nie widzieli od dawna - mówi. - Wszyscy wiedzą, że za okupacji japońskiej (w czasie II wojny światowej - red.) nie było tak strasznie jak teraz. Mój syn twierdzi, że coś może się wydarzyć - dodaje.

W połowie lat 90. z powodu klęsk żywiołowych i upadku Związku Radzieckiego, który pomagał Korei Północnej, zabrakło żywności. Umrzeć mogło nawet 3 mln ludzi, czyli około 10 proc. mieszkańców.

DOSTĘP PREMIUM