Rosja: podwójny zamach w Dagestanie

W dagestańskim Kizlarze doszło rano do dwóch zamachów bombowych. ?Interfax?, powołując się na swoje nieoficjalne źródła, poinformował, że zginęło co najmniej jedenaście osób. Dwadzieścia trzy osoby zostały ranne.

Do pierwszej eksplozji doszło o 8.45 lokalnego czasu. Ładunek podłożony był pod zaparkowanym samochodem. Na miejscu wybuchu płonęły szczątki trzech maszyn. Powstał krater o rozmiarach dwa na sześć metrów. Do zamachu doszło w centrum miasta, trzysta metrów od budynków ministerstwa spraw wewnętrznych, FSB oraz szkoły. Ofiary śmiertelne ataku to milicjanci. Zginąć miał między innymi szef miejscowej milicji płk Witalij Wiediernikow.

Kilkadziesiąt minut po pierwszej eksplozji wybuchł drugi ładunek. Niemal w tym samym miejscu. - Kiedy na miejsce pierwszej eksplozji przybyły służby śledcze i zebrał się tłum, wśród ludzi zdetonował bombę zamachowiec-samobójca - powiadomił wydział śledczy zajmujący się sprawami Dagestanu w Komitecie Śledczym rosyjskiej prokuratury. Według tego samego źródła zamachowiec był ubrany w mundur milicyjny. Szef regionalnego MSW Wiaczesław Gasanow powiedział, że również sprawcą pierwszego wybuchu był zamachowiec-samobójca, który zdetonował swój samochód, gdy mijało go milicyjne auto.

Kizlar to niemal 50-tysięczne miasto w Dagestanie. W graniczącej m.in. z Czeczenią republice często dochodzi do starć i zamachów przeprowadzanych przez bojowników islamskich. W poniedziałek w Moskwie doszło do dwóch zamachów na stołeczne metro. Na stacjach Łubianka i Park Kultury zginęło 39 osób, a ponad 70 zostało rannych. Dwie osoby spośród rannych są w stanie krytycznym, a 17 - w ciężkim.

Specjalistka do spraw wschodnich Maria Przełomiec uważa, że zamach w na rosyjskim Kaukazie Północnym można łączyć z poniedziałkowymi atakami w Moskwie. Przełomiec zauważa, że w Dagestanie niemal codziennie dochodzi do zamachów i strzelanin. Rosyjskie władze zauważają to jednak dopiero wtedy, gdy do tragedii dochodzi w Moskwie.

Dziennikarka TVP uważa, że Rosja ewidentnie nie radzi sobie z opanowaniem sytuacji na Kaukazie. Publicystka przypomina, że w ostatnim czasie rosyjski prezydent Dmitrij Miedwiediew usiłował nieco zmienić swoją politykę wobec Kaukazu, między innymi mianując nowego generał-gubernatora i budując nowy okręg federalny. Zamiast rozwiązań czysto siłowych, próbował zmienić sytuacje ekonomiczną regionu - wyjaśnia Przełomiec. "Wydaje się, że to najlepsza droga" - dodaje dziennikarka. Zaznacza przy tym, że nie wie, czy Moskie uda się opanować sytuację na Kaukazie.

DOSTĘP PREMIUM