Gaza: Chłopak uznany za ofiarę Izraelczyków wrócił do domu

Palestyński nastolatek ze Strefy Gazy uznany za zabitego przez Izraelczyków wrócił bezpiecznie do domu. Okazało się, że chłopak odkrył tunel przemytników i przedostał się nim dla zabawy do Egiptu, gdzie go zatrzymano.

15-letni Mohammed al-Faramawi opowiedział, że wraz z kolegami bawił się na opuszczonym lotnisku w pobliżu granicy z Izraelem. Odkryli tam tunel wykopany przez przemytników i przeczołgali się nim do Egiptu, gdzie zostali zatrzymani przez kontrwywiad i byli przez kilka dni przesłuchiwani.

- Nie wiedziałem, że uznano mnie za zabitego, bo byłem w areszcie - powiedział Faramawi agencji France Presse. - Dowiedziałem się o tym dopiero dziś (niedziela - przyp. red.). Czekały na mnie setki wiwatujących ludzi.

Media, nie tylko palestyńskie, ale też BBC, CNN i Al-Jazeera, ogłosiły śmierć chłopaka, a nawet mówiły o "potwierdzających je relacjach świadków".

We wtorek, dzień po tym jak Faramawi zaginął, palestyńscy lekarze i media ogłosiły, że został zastrzelony przez izraelskich żołnierzy w pobliżu granicy. Tego samego dnia Izraelczycy strzelali gumowymi kulami w protestujących na granicy Strefy Gazy z Izraelem z okazji "Dnia Ziemi", rocznicę śmierci sześciu izraelskich Arabów w 1976 roku.

- Kiedy w radio i telewizji ogłosili śmierć mojego syna natychmiast pobiegłem do szpitala w Rafah, ale nie znalazłem tam jego ciała. Za każdym razem, gdy przyjeżdżała karetka, biegłem do niej i sprawdzałem, czy nie ma tam mojego syna - powiedział 42-letni Zeidan al-Faramawi, ojciec chłopaka.

W następnych dniach sąsiedzi poradzili Zeidanowi, ojcu szóstki dzieci, żeby zapomniał o poszukiwaniach i urządził pogrzeb. W tym czasie mężczyzna w amoku wydzwaniał wszystkie szpitale i Stowarzyszenie Czerwonego Półksiężyca.

DOSTĘP PREMIUM