Działacz łukaszenkowski zatrzymany na granicy. Anulowana polska wiza

Wiceszef łukaszenkowskiego związku Polaków nie został wpuszczony na terytorium Polski. Straż Graniczna anulowała wizę Mieczysława Łysego - podał białoruski portal Karta97. Polskie władze zapowiadały, że osoby odpowiedzialne za represje wobec polskiej mniejszości nie będą mogły wjeżdżać do naszego kraju.

Łysy chciał wjechać do Polski przez przejście w Bobrownikach. Portalowi Karta97 opowiadał, że Straż Graniczna zajmowała się jego paszportem przez godzinę. Na koniec anulowano mu polską wizę. Wiceszef, podporządkowanego władzom w Mińsku związku, jest oburzony decyzją polskich władz. Twierdzi, że jeszcze dwa tygodnie temu mógł swobodnie wjeżdżać do Polski. Według niego, podobny zakaz wjazdu dostało też kilku innych działaczy związku popieranego przez Mińsk. - To stawia pod znakiem zapytania demokratyczność działań polskiego rządu - mówił Karcie97.

Kara za Iwieniec?

O Mieczysławie Łysym można było usłyszeć przy okazji zabrania Domu Polskiego w Iwieńcu niezależnemu Związkowi Polaków Andżeliki Borys. Łysy był jedną z osób, które doprowadziły do tego, że jeden z ostatnich domów, ufundowanych z pieniędzy polskich podatników, przeszedł w ręce związku będącego pod pełnym wpływem władz w Mińsku. Mieczysław Łysy m.in. występował w sądzie przeciwko Związkowi Polaków. Gdy przed gmachem sądu ludzie zaczęli nazywać go "zdrajcą" białoruska milicja przystąpiła do zatrzymań . W połowie lutego szef polskiego MSZ ogłosił, że do Polski nie mają wstępu działacze rozbijający Związek Polaków na Białorusi oraz zaangażowani w to urzędnicy.

Represje nie ustają. komornik w mieszkaniu Andżeliki Borys

Białoruskie władze nie złagodziły represji wobec niezależnego Związku Polaków. Rano komornicy weszli do mieszkania Andżeliki Borys. Spisali i wywieźli część majątku - telewizor, kuchenkę mikrofalową, a nawet okno PCV i stacjonarny aparat telefoniczny. Po zakończeniu procedury oświadczyli, że majątek będzie zaliczony na poczet kary grzywny. Białoruski sąd skazał Andżelikę Borys za jej działalność jako kierownika firmy Polonika, koordynującej pomoc dla Polaków na Białorusi. - Nie chcieli powiedzieć nic o swoich dalszych działaniach - po prostu zabrali rzeczy i odjechali - powiedziała Andżelika Borys w rozmowie z TV Biełsat.

DOSTĘP PREMIUM