"Budżet rosyjski nie wytrzymałby wypłaty milionów rekompensat"

?Demokratyczna Rosja nie ponosi ani moralnej ani materialnej odpowiedzialności za przestępstwa reżimu stalinowskiego. Jeśli Rosja spełniłaby żądania strony polskiej ws. wyrównania strat materialnych, powstałby precedens, który wywołałby falę roszczeń ze strony innych państw?.

- Taką konkluzję zawierała notatka sprzed 18 lat, którą na prośbę Siergieja Stankiewicza, szefa doradców politycznych prezydenta Jelcyna przygotował ws. zbrodni katyńskiej rosyjski MSZ. Wtedy właśnie sformułowano stanowisko Rosji ws. Katynia - mówił w Radiu TOK FM Michał Żurawski, prawnik i historyk, były konsul generalny w Rosji. To z tego mogła wynikać niechęć w przekazywaniu dokumentacji ws. zbrodni katyńskiej.

Nie wierzę, że przełom nastąpi szybko - mówił Michał Żurawski. - Zdecydowana większość Rosjan nie wie nic o Katyniu, a politycy rosyjscy nadal twierdzą, że zbrodnię w Katyniu popełnili Niemcy.

Zdaniem byłego konsula RP w Moskwie Rosjanie odcinają się od stalinowskiej przeszłości. Dowodem mogą być kuriozalne wyroki sądów rosyjskich, które wszczęło Stowarzyszenie Memoriał ws. rehabilitacji polskich oficerów, których śmierć była udokumentowana. Stanowisko sądów wszystkich instancji mówiło o braku dowodów na to, że oficerowie zginęli w Katyniu. Nadal o zbrodni katyńskiej mówi się jako o przekroczeniu uprawnień. - Rosjanie idą w zaparte, o żadnym przekroczeniu uprawnień nie ma mowy - mówił Michał Żurawski.

Michał Żurawski otrzymał od Rosjan fragment tzw. ukraińskiej listy katyńskiej, czyli spisu nazwisk Polaków zamordowanych przez Sowietów w 1940 r. na terenie Ukrainy Zachodniej. - Poprosiłem Rosjan o przekazywanie aktów ws. Katynia, zawiozłem im nawet kserokopiarkę. Otrzymałem 46 tomów akt, które przewiozłem osobiście do Polski. Okazuje się jednak, że istnieje jeszcze 118 utajnionych tomów akt. Rosjanie mnie oszukiwali - mówił na antenie Radia TOK FM Michał Żurawski. Strona rosyjska utajniła nawet uzasadnienie do decyzji o umorzenia śledztwa ws. Katynia.

Najlepszym czasem dla sprawy katyńskiej był czas po ujawnieniu jej przez Michaiła Gorbaczowa. Trwało to 2-3 lata. Śledztwo w tym czasie toczyło się bardzo dobrze. - Po około 3 latach nastąpiło dojście do ściany - wspominał Michał Żurawski - Przestały spływać dokumenty, trzeba było się o nie mocno starać. Zaczęto odwoływać prokuratorów. To były polecenia z góry - mówił w TOK FM Żurawski.

TOK FM PREMIUM