"Możecie być przykładem dla innych"- zagraniczni felietoniści o smoleńskiej tragedii

Kilka dni po katastrofie prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem zagraniczne media wciąż informują o wydarzeniach z nią związanych. W prasie pojawiły się również pierwsze komentarze i felietony dotyczące tragedii.

- Prezydent Kaczyński nie żyje, prezes NBP nie żyje. (...) Ale Polska, mimo, że kiedyś rozczłonkowana i zmazana z mapy, dziś mimo wstrząsu pozostaje cicha i spokojna. Stanowiska przejęli wyznaczeni do tego w konstytucji zastępcy - zauważa felietonista dziennika "New York Times" Roger Cohen.

Pojednanie jest możliwe

Zdjęcie uścisku przyjaźni między Donaldem Tuskiem i Władimirem Putinem nasuwa dziennikarzowi na myśl inne gesty pojednania: podanie dłoni między François Mitterrandem i Helmutem Kohlem w Verdun w 1984 r., czy też klęknięcie Willy'ego Brandta w warszawskim Gettie w 1970 r. Ta fotografia i samo smoleńskie zdarzenie mogą być, według amerykańskiego dziennikarza, solidną, choć tragiczną podwaliną polsko-rosyjskiego pojednania.

Cohen, komplementując zdolność Polaków do przechodzenia od winy do przebaczenia, zauważa, że możemy być przykładem dla innych zwaśnionych stron. - Nie mówcie mi, że nie można pokonać tragicznej historii. Nie mówcie mi, że Izraelczycy i Palestyńczycy nigdy nie zawrą pokoju. Nie mówcie mi, że sen o wolności ludzi na ulicach Bangkoku, Biszkeku czy Teheranu jest daremny. Nie mówcie mi, że kłamstwo zawsze zwycięży. Spytajcie Polaków. Oni znają odpowiedź - kończy pełen niespotykanych emocji tekst znany dziennikarz.

Nie powtarzać błędu Brytyjczyków

Choć w Polsce trudno znaleźć oskarżycielską nutę związaną z tragedią pod Smoleńskiem, to na zagranicznych portalach - szczególnie w komentarzach internautów - łatwo można natknąć się różne konfiguracje teorii spiskowych. Te, jak słusznie zauważa Ben Macintyre komentator pisma Times, wyrastają z nierozwiązanych do końca tajemnic. - Dla uzdrowienia narodowej traumy śledztwo w sprawie tej tragedii musi być otwarte - nawołuje.

- Jedyną drogą aby przeciwstawić się teoriom spiskowym otaczającym tragedię pod Smoleńskiem, jest skierowanie strumienia ciemnych niejasności w tej sprawie pod rozświetlające wszystko promienie słonecznego światła, tak, by nie przykryć jej typową rosyjską tendencją do trzymania wszystkiego w sekrecie. (...) By, mówiąc w skrócie, zrobić to, czego Brytyjczycy nie zrobili ze sprawą śmierci innego polskiego lidera 67 lat temu - pisze Macintyre.

Brytyjski dziennikarz ma na myśli inną zagmatwaną polską tragedię. - W 1943 r. polski lider z czasów wojny oskarżył Moskwę o zbrodnię katyńską. Kilka miesięcy później zginął w katastrofie lotniczej. Było to morderstwo? Prawie na pewno nie - pisze mając na myśli śmierć gen. Sikorskiego. - W 2010 r. inny polski przywódca leciał do Katynia, by złożyć hołd pomordowanym. Zaraz potem już nie żył. Był to tragiczny przypadek? Prawie na pewno tak.

Komentatora niepokoi jednak słowo "prawie", które, jego zdaniem, już powoduje rozprzestrzenianie się niezdrowego fermentu. Dlatego już w tytule swojego tekstu nawołuje, by wyplenić wszelkie wątpliwości, by nie zostawiać marginesu, którym żywią się później domorośli historycy. "W tym trudnym czasie Polska potrzebuje światła prawdy" - tak zatytułował komentarz Macintyre.

Podobieństwa i kontrasty

Oczywiste podobieństwa, ale i kontrasty między tragediami: katyńską i smoleńską, dostrzega również znany w Polsce historyk Timothy Garton Ash. Jednak w swoim tekście zamieszczonym w brytyjskim piśmie "The Guardian" dostrzega wiele pozytywnych różnic dzielących te wydarzenia. - To jak noc i dzień - pisze wprost. Obok oczywistych różnic geopolitycznych, które nie wymagają tłumaczenia, publicysta szczególnie skupia się na reakcji polityków współczesnego świata.

- Dziś brytyjski przywódca ramię w ramię ze swoim amerykańskim odpowiednikiem oraz z kanclerz Niemiec wysyłają do Polski szczere kondolencje - pisze Ash. Ale najbardziej niezwykła jest dla historyka reakcja premiera Rosji. - Były oficer KGB, który w niespotykany do tej pory sposób demonstruje swoją sympatię do Polski, od razu pojawił się na miejscu katastrofy, zarządził w swoim kraju dzień żałoby i nakazał, by w głównej telewizji pokazano film Andrzeja Wajdy "Katyń" - zauważa publicysta.

DOSTĘP PREMIUM