Prawie 1500 ofiar trzęsienia ziemi w Chinach. Masowe kremacje

Trzęsienie ziemi w Chinach pochłonęło już 1484 ofiary. Rannych jest 11849 ludzi, z których 1297 ciężko. Zaginionych jest około 400. Z obawy przed epidemią zaczęto palić setki ciał.

W wyniku trzęsienia ziemi na Wyżynie Tybetańskiej w Chinach zginęło już 1484 osoby. Liczba ofiar może być dużo większa, gdyż ponad 400 osób uważanych jest za zaginione.

Dziesiątki ciał ofiar trzęsienia ziemi składane są w stosy i podpalane przez buddyjskich mnichów. - Nigdy nie mieliśmy takiej katastrofy, jak ta. Nigdy jeszcze tylu ludzi nie zginęło. Masowa kremacja, to jedyny sposób, żeby uwolnić ich dusze - mówi Jiemi Zhangsuo, jeden z mnichów. Władze zachęcają do masowych kremacji, gdyż, jak podaje BBC, obawiają się wybuchu epidemii.

Dalaj Lama: pozwólcie mi odwiedzić rejon katastrofy

Poruszony tragedią w regionie zamieszkanym przeważnie przez Tybetańczyków ich duchowy przywódca Dalajlama XIV, przebywający od 1959 roku na wygnaniu w Indiach, zwrócił do się do władz Chin o pozwolenie na udanie się w rejon trzęsienia ziemi. "Aby wypełnić wolę wielu ludzi, którzy tam przebywają, chciałbym pojechać tam osobiście i wesprzeć ich w ich bólu" - napisał w liście przesłanym do chińskich władz. "Z powodu fizycznej odległości między mną a poszkodowanymi nie jestem w stanie pocieszyć tych, którzy zostali dotknięci osobiście. Chciałbym żeby wiedzieli, że modlę się za nich", dodał. Buddyjski przywódca zwrócił się szczególnie do Premiera Wen Jiabao, który osobiście zaoferował pomoc ofiarom tragedii.

Władze starają się pomóc poszkodowanym, ale ze względu na znaczne zniszczenia w infrastrukturze jest to bardzo utrudnione. Są problemy z dostarczeniem wody, gdyż wodociągi zostały zniszczone. W dodatku ujemne temperatury zagrażają życiu ocalałych. Większość z nich musi spać na ziemi pod gołym niebem. Władze centralne dopiero organizują dostawę ciepłych ubrań, namiotów i śpiworów.

Trzęsienie ziemi w Chinach (France24)

DOSTĘP PREMIUM