Flota Czarnomorska, wspomnienie dawnej potęgi ZSRR

Choć ma już ponad 200 lat i według ekspertów większości jej okrętów nadaje się na złom, Flota Czarnomorska wciąż budzi wielkie emocje. Jednak prawdziwą burzę wywołało podpisane ostatnio porozumienie między prezydentami Ukrainy i Rosji, zgodnie z którym rosyjskie okręty zostaną na Krymie do 2047 roku.

Prezydenci oświadczyli, że obowiązujące do maja 2017 roku umowy o dzierżawie krymskich baz wojskowych rosyjskiej marynarce wojennej zostaną przedłużone o 25 lat, z możliwością prolongaty o kolejne pięć lat.

W zamian za to Moskwa udzieliła Kijowowi 30-procentowej zniżki na sprzedawany Ukraińcom gaz ziemny.

Ukraińska opozycja wrze i mówi o zdradzie, a były prezydent Wiktor Juszczenko przedłużenie umowy nazywa "wojskową uzurpacją kraju".

Czym jest Flota Czarnomorska?

Twórcą Floty Czarnomorskiej był w XVIII wieku Grigorij Potiomkin. Od samego początku jej istnienia, główną bazą był Sewastopol na Krymie. Impulsem do jej powstania było ciągłe zagrożenie dla Rosji ze strony Imperium Osmańskiego, które kontrolowało jedyny szlak morski przez dwie cieśniny z Morza Czarnego na Morze Śródziemne. To właśnie Flota Czarnomorska zdecydowała o zwycięstwie nad Imperium Osmańskim podczas I wojny światowej. Po jej zakończeniu i powstaniu Turcji, jej okręty kontrolowały całe Morze Czarne.

Podczas II wojny światowej, po ataku Niemiec na ZSRR w 1941 roku, większość jednostek została zatopiona przez lotnictwo niemieckie.

"Złote lata" Floty Czarnomorskiej przypadają na lata 70. XX wieku, kiedy to ZSRR postawił na rozbudowę jej potencjału militarnego. Wtedy w skład floty wchodziło m.in. 29 okrętów podwodnych, 79 krążowników i niszczycieli, 35 dużych i 50 małych trałowców, 5 amfibijnych okrętów desantowych, ponad 200 okrętów pomocniczych różnego przeznaczenia.

Co dziś zostało z dawnej potęgi? Według specjalistów, obecnie znaczenie militarne Floty Czarnomorskiej jest nie wielkie. Większości ze stacjonujących na Krymie okrętów to przestarzałe jednostki nadające się na złom.

Komentatorzy zwracają uwagę, że obecny spór o stacjonowanie rosyjskich okrętów na Krymie ma dla Ukrainy znaczenie przede wszystkim polityczne, a nie militarne. Według niektórych może też mieć wpływ na europejskie ambicje Ukrainy i zahamować proces integracji z NATO.

To jednak wydaje się mało prawdopodobne, biorąc pod uwagę dominację Sojuszu Północnoatlantyckiego w rejonie Morza Czarnego (Turcja, Rumunia i Bułgaria są w NATO), dominację, którą NATO potwierdza kolejnymi manewrami.

DOSTĘP PREMIUM