Odnaleźliśmy Arkę Noego. Badacz: To nonsens

Grupa odkrywców z Chin i Turcji poinformowała o odnalezieniu wraku biblijnej Arki Noego. Ma się on znajdować na zboczu tureckiej góry Ararat, zgodnie z podaniem Starego Testamentu. Zachodni naukowcy wątpią w prawdziwość tego odkrycia.

Piętnastu odkrywców zaprezentowało zdjęcia, szczątki drewna i sznurków rzekomo używanych do wiązania zwierząt. Wrak Arki ma się znajdować na wysokości ponad trzech tysięcy pięciuset metrów. Poszukiwacze mówią, że wiek wraku, oceniany na 4800 lat, a więc zgodny z wersją biblijną, potwierdza metoda datowania radiowęglowego. Nie chcą jednak powiedzieć, gdzie dokładnie leżą szczątki. Odkrywcy przyznają jednocześnie, że są wyznawcami chrześcijaństwa ewangelicznego, czyli takiego, które uznaje Pismo Święte za ostateczny autorytet.

"Jest to zwykły nonsens"

Tymczasem badacz historii starożytnej Nicholas Purcell z uniwersytetu Oskfordzkiego powiedział brytyjskiemu dziennikowi Daily Mail, że takie pseudo-odkrycia ogłaszane są regularnie, i że także tym razem, jak się wyraził "jest to zwykły nonsens". Dodał, że po pierwsze ustalenie daty potopu na rok 2800 p.n.e. jest umowne, a poza tym skoro woda o głębokości 4000 metrów zalała całą Eurazję, trudno wytłumaczyć w jaki sposób przetrwały społeczeństwa starożytnego Egiptu czy Mezopotamii.

DOSTĘP PREMIUM