"Strajkują związki zawodowe. Przeciętny Grek wie, że musi zacisnąć pasa"

- Na ulicę wyszły prawie wszystkie sektory, których dotyczą cięcia w budżecie - mówiła w TOK FM Katarzyna Jakielaszek, dziennikarka "Kuriera Ateńskiego". - Grecja została odcięta od świata, bo transport należy do sektora publicznego, a ten strajkuje.

- Wszelkie zmiany i cięcia dotyczą właściwie tylko sfery publicznej, sektor prywatny nie bierze udziału w żadnych wystąpieniach - mówiła w TOK FM Katarzyna Jakielaszek. - Jeżeli nastąpi zmiana w wieku emerytalnym, to wtedy będzie dotyczyło sektora prywatnego i nie wiadomo jak wtedy będzie.

- Od marca Grecy wiedzą, że muszą zacisnąć pasa - mówiła Jakielaszek. - Każdy pojedynczy Grek ma świadomość, że kraj stoi na skraju bankructwa, natomiast sytuację na ulicach podgrzewają związki zawodowe. Są silne i wychodzą strajkować. Mniejsze partie, które chcą dojść do głosu w takich sytuacjach, dogadują się ze związkami zawodowymi, proponują jednak tylko bunt i wyjście na ulice, ale poza tym nic konkretnego. Nie są realną alternatywą.

"Grecy mają dwa wyjścia: albo ogłoszą bankructwo, albo zajmą się zmianami"

Wyjazdy do Grecji są jak najbardziej pożądane. Tylko trzeba omijać takie dni jak dzisiaj, kiedy rzeczywiście są problemy z transportem. Grecy wiedzą, że muszą bazować na turystyce, a dzisiejszy strajk najprawdopodobniej odbije się właśnie na niej i kraj to odczuje. Turystyka jest tu jednym z najważniejszych sektorów ekonomii, podważenie wiarygodności tego państwa na pewno jej zaszkodzi.

DOSTĘP PREMIUM