Wybory w Wlk. Brytanii. "Brown jest jak zmęczony urzędnik, nie mąż stanu"

- Bez koalicji się nie obędzie, ponieważ partia liberalna nagle stała się równoprawnym graczem. Widać, że konserwatyści nieznacznie górują, ale to nie zapewni im większości - mówił w TOK FM Krzysztof Ruszczyński, red. naczelny radia HeyNow.

- Kampania przebiegała burzliwie, po raz pierwszy zorganizowano debatę. Tu Cameron i Clegg mieli przewagę, bo premier Brown nie jest w stanie dotrzymać kroku młodszym kolegom, wręcz wychodzi przy nich na zmęczonego urzędnika, a nie męża stanu - mówił w TOK FM Krzysztof Ruszczyński, redaktor naczelny polskiego radia HeyNow w Wielkiej Brytanii. - Oceniając sukces liberałów trzeba zwrócić uwagę, że ich głosy nie są głosami zabranymi innym partiom, to są głosy młodych, którzy nie utożsamiają się z dawną elitą. Wybierają liberałów, bo ci wydają się bardziej dostępni.

"Te wybory już są sukcesem liberałów"

- Wielka Brytania znajduje się w sytuacji, gdzie z roku na rok żyje się gorzej z powodu kryzysu. I to będzie pierwszy krok każdej partii po wyborach: wyjść z kryzysu i długu publicznego - mówił Ruszczyński. - Emocje ekonomiczne odczuwalne są wszędzie i w związku z tym kwestie finansowe są priorytetowe.

Redaktor naczelny radia HeyNow podkreślał, że sporną kwestią, którą będą musieli się zająć zwycięzcy wyborów, jest nowa waluta: - Każda ze startujących partii wie, że kiedyś funt musi zamienić się w euro, a przywiązanie do starej waluty widać tu na każdym kroku.

W kampanii wyborczej pojawiały się także wątki polityki imigracyjnej Wielkiej Brytanii: - Łatwo zawsze zwalić winę na kogoś z zewnątrz. Ostatnia gafa premiera Browna była związana właśnie z wątkiem emigranckim, bo "bigotka" chciała właśnie o tej kwestii porozmawiać - mówił Ruszczyński. - Mówi się, że nawet 80% społeczeństwa rozmawia o imigrantach. Musimy jednak pamiętać, że przyjezdni zapełnili lukę na rynku pracy, a nie zabierali miejsc mieszkańcom Wielkiej Brytanii.

DOSTĘP PREMIUM