Stałe patrole milicjantów na miejscu katastrofy prezydenckiego Tupolewa

Rosyjska milicja wznowiła stałe dyżury na miejscu katastrofy samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem. To wynik doniesień polskich mediów, że wciąż znajdują się tam pozostałości po rozbitym Tu-154M oraz efekt interwencji ambasady Polski w Moskwie.

Funkcjonariusze od wczoraj zaczęli pełnić stałe dyżury na miejscu katastrofy w godzinach od 8:00 do 20:00. W nocy pojawiają się milicyjne patrole.

Dziś od rana na miejscu tragedii stoi nieoznakowany milicyjny samochód, w którym znajduje się dwóch funkcjonariuszy. Milicjanci nie godzą się na wywiady, ale zapewniają, że amatorzy zbierania części po rozbitym samolocie już więcej się nie pojawiają.

Do Smoleńska przyjechał również pracownik ambasady Polski w Moskwie, który sprawdził jak jest zabezpieczone miejsce po rozbiciu się samolotu oraz udał się na rozmowy z przedstawicielami lokalnych władz. Wcześniej, ambasada Polski interweniowała u rosyjskich władz w związku z informacjami dotyczącymi pojawienia się zbieraczy pozostałości po rozbitym Tu-154M.

DOSTĘP PREMIUM