Seria krwawych zamachów w Iraku

Krwawy poniedziałek w Iraku. W zamachach bombowych zginęło co najmniej 80 osób, a około 200 zostało rannych. Za większością ataków stoi Al Kaida. O zamachach poinformowało irackie ministerstwo spraw wewnętrznych.

Terroryści przeprowadzili ataki w całym Iraku, w tym w Bagdadzie. W najbardziej tragicznym w skutkach zamachu w Hilli, 100 kilometrów od Bagdadu, dwóch zamachowców-samobójców staranowało samochodem bramę fabryki tkanin i zdetonowało ładunek wybuchowy. W tym czasie kończyła się tam zmiana. Kolejna bomba wybuchła po przybyciu na miejsce policji. Zginęło 35 osób, a 136 zostało rannych, ofiary to głównie iraccy policjanci i żołnierze.

O świcie w stolicy Iraku napastnicy uzbrojeni w karabiny, zaatakowali sześć posterunków. W ataku na punkt kontrolny zginęło siedmiu irackich żołnierzy i policjantów. W innych wybuchły bomby-pułapki.

Bomby wybuchały też w oddalonej o 60 kilometrów od Bagdadu miejscowości Suwaira oraz w Falludży, miejscu, gdzie jeszcze kilka lat temu toczyły się najbardziej zaciekłe walki wojsk USA z irackimi rebeliantami. W Basrze na południu Iraku na bazarze eksplodował samochód-pułapka. Zginęło 9 osób, 22 zostały ranne. W mieście al-Suwahra, 50 kilometrów od Bagdadu w kolejnym zamachu zginęło 13 osób, a 40 zostało rannych.

Dzisiejsze ataki były najbardziej krwawymi w Iraku od 23 kwietnia. Wówczas w serii ataków zginęło 58 osób.

DOSTĘP PREMIUM