Zarzuty dla kierowcy autobusu, który rozbił się na Słowacji

Kierowca polskiego autokaru, który rozbił się w sobotę na Słowacji, usłyszał zarzuty. W wypadku zostało rannych 34 Polaków. Szkody materialne ocenia się na 20 tysięcy euro. Do Polski wracają dziś kolejni ranni w wypadku.

Do zdarzenia doszło w sobotę przed południem. Autokarem na badania terenowe do Turcji jechali studenci Wydziału Nauk o Ziemi Uniwersytetu Śląskiego w Sosnowcu.

Po przesłuchaniu przez policję w Bańskiej Bystrzycy 54-letniego kierowcę oskarżono o spowodowanie poważnego zagrożenia w ruchu drogowym. Śledztwo wykazało, że nie zachował on bezpiecznej odległości od jadącego przed nim samochodu osobowego.

Kobieta prowadząca samochód zatrzymała go na skrzyżowaniu dróg, udzielając pierwszeństwa przejazdu innemu pojazdowi. Aby ominąć stojące przed nim auto, kierowca autokaru skręcił gwałtownie w prawo. Autokar stoczył się z nasypu i przewrócił na bok.

Kierowca, który wyszedł z wypadku bez szwanku, wrócił już do Polski i będzie odpowiadał z wolnej stopy. Grozi mu kara od 4 do 10 lat więzienia.

Ranni w wypadku czują się coraz lepiej

Tymczasem kolejne siedem osób rannych w wypadku autokaru wraca konwojem karetek na Śląsk. W szpitalu w Bańskiej Bystrzycy- pozostanie jeszcze jedna kobieta, która ma najcięższe obrażenia i była operowana.

Ci, którzy wrócili do Polski czują się coraz lepiej, pierwsi z nich wychodzą ze szpitala. Placówkę w Sosnowcu opuszcza dziś czterech pacjentów. Rzecznik szpitala Mirosław Rusecki poinformował Radio Katowice, że w placówce zostaną dwie osoby z urazami ortopedycznymi- kręgosłupa i barku. Są one konsultowane jak dobrać rehabilitację i leczenie.

Ranni w wypadku na Słowacji trafili do placówek w Jaworznie, Bielsku-Białej, Piekarach Śląskich, Sosnowcu i Jastrzębiu.

DOSTĘP PREMIUM