Jestem pewna, że żaden z pasażerów nie użył przemocy

Rozmowa z Anetą Jerską, przyjaciółką Ewy Jasiewicz, Polki, która płynęła w humanitarnym konwoju z pomocą dla Palestyńczyków

W konwoju płynęła Pani przyjaciółka. Co się z nią dzieje?

Od godziny 4 nad ranem nie mam z nią kontaktu. Czyli właściwie od momentu ataku. Od poniedziałkowego świtu jest blokowany każdy sygnał, przede wszystkim sygnał satelitarny. I do tej pory nie ma kontaktu z żadnym z pasażerów.

Jeśli nie ma kontaktu, to podejrzewa Pani, że co się dzieje z Pani przyjaciółką?

Mam nadzieje, że z nią akurat jest wszystko w porządku, bo była na drugim statku. A z całej flotylli został zaatakowany jeden statek, ten pod flagą turecką. Największy, który płynął na czele. Jeżeli Ewa Jasiewiecz się nie przesiadła, a nie mam takich sygnałów, to płynęła na drugim statku, pod flagą amerykańską . I ten, nie został zaatakowany. Statki - co najważniejsze - znajdowały się na wodach międzynarodowych. To nie były wody Strefy Gazy, to nie były też wody Izraela.

Natomiast nie wiemy dokładnie co się z nimi teraz dzieje. Wiemy jedynie, że zostali przetransportowani do poru w Hajfie. Wcześniej mieli zostać przewiezieni do poru Ashdod , ale było tam zbyt wielu dziennikarzy. Z Hajfy zostaną przewiezieni do więzienia w Ber Szewie.

Boi się Pani?

Boje się i o Ewę i o wszystkich, którzy przeżyli. Ale Ewa jest tam jedyną Polką. A w Polsce jest koordynatorką ruchu "Free Gaza", który jest jednym z członków koalicji "Flotylli Wolności" .

Jak długo działa w takich organizacjach?

Bardzo długo. Siedziała 9 miesięcy w Iraku i pomagała tam zakładać związki zawodowe, pracowała również na Zachodnim Brzegu . Półtora roku temu, podczas operacji Płynny Ołów, była w Strefie Gazy. Jest naocznym świadkiem ataku wojsk izraelskich na Strefę Gazy. Jest też jedną z koordynatorek Kampanii Solidarności z Palestyną. Jest dziennikarką polskiej edycji Le Monde Diplomatique, pisała również felietony i reportaże z Iraku do The Washington Post , The New Yorker , BBC i CNN. Jest pokojową aktywistką, bardzo zaangażowaną w te działania. Dlatego też jestem pewna, że żaden z pasażerów nie użył przemocy. Oni byli specjalnie szkoleni, wiedzieli, że nie mogą zareagować nerwowo w stosunku do izraelskich żołnierzy. Byli też szkoleni, żeby nie używać przemocy słownej. Nie ma więc możliwości, żeby ktoś z nich zareagował agresywnie, albo, żeby przewozili broń.

A Pani rozmawiała z kimś, wie Pani dokładnie co tam się stało ?

Rozmawiałam z koordynatorką całej flotylli, która została na brzegu, na Cyprze. I według jej informacji wyglądało to tak: na czele flotylli płynął największy statek - turecki. Gdy cała flotylla znajdowała się 75 mil od wybrzeży Strefy Gazy, ten statek został zaatakowany. Zamordowany został kapitan , a potem żołnierze zaczęli strzelać do pozostałych osób znajdujących się na pokładzie.

Jakich gestów, jakich ruchów od polskiego rządu oczekuje Kampania Solidarności z Palestyną, w której działa pani razem z Ewą Jasiewicz?

Presji, wywarcia presji na Izrael. Nie może być tak, że ten kraj łamie prawa międzynarodowe od kilkudziesięciu lat. Dlatego polski rząd musi przyjąć wyraźne stanowisko! Nie może przymykać oczu na to, co się dzieje: na ludobójstwo w Stresie Gazy i na Zachodnim Brzegu i teraz na atak na bezbronnych cywilów.

DOSTĘP PREMIUM