Demonstracja w Duisburgu. Manifestanci żądają dymisji "chciwego" burmistrza

Kilkuset demonstrantów zebrało się o godz. 10 przed siedzibą ratusza w Duisburgu manifestując swój żal i złość na organizatorów Love Parade. W wyniku masowej paniki, jaka wybuchła na festiwalu, zginęło 21 osób, a kilkaset zostało rannych. Manifestanci domagają się dymisji burmistrza Adolfa Sauerlanda.

Demonstranci krzyczą: Sauerland odejdź!, obarczając odpowiedzialnością za fatalną organizację imprezy burmistrza miasta. Okazuje się, że Adolf Sauerland konsekwentnie ignorował liczne zastrzeżenia ze strony policji i straży dotyczące zabezpieczenia imprezy. Dla burmistrza ważniejszy był prestiż, jaki dzięki Love Parade miało zyskać miasto. Sauerland odpiera jednak te zarzuty.

"Ludzie są ważniejsi niż pieniądze", "Kto jest winny?" - brzmią napisy na transparentach, które trzymają zebrani, w większości młodzi ludzie. Protestujący chcą się osobiście spotkać z Sauerlandem.

Listy z pogróżkami

Burmistrz dostał w ostatnich dniach listy, których autorzy grozili mu śmiercią. Z powodu pogróżek, a także, aby nie prowokować mieszkańców, Adolf Sauerland nie weźmie udziału w sobotniej uroczystości w intencji ofiar tragedii, choć przyjada na nią między innymi kanclerz Merkel i prezydent Wulff.

Mimo ogromnej presji opinii publicznej Sauerland nie chce ustąpić ze stanowiska. W opublikowanych dziś wywiadach powiedział, że nie czuje się winny, ponieważ osobiście nie podpisał żadnych pozwoleń na organizację Love Parade. "O osobistych konsekwencjach zdecyduję po zakończeniu śledztwa" - oświadczył szef magistratu w Duisburgu.

Do tragedii doszło w sobotę podczas wybuchu masowej paniki w tunelu prowadzącym do głównego wejścia na teren festiwalu Love Parade.

DOSTĘP PREMIUM