Numer 3 z listy Wiesenthala wpadł przy okazji procesu Demianiuka. Odpowie przed sądem

Niemiecka prokuratura postawiła zarzut współudziału w zabójstwie 430 tys. Żydów byłemu strażnikowi obozu zagłady w Bełżcu Samuelowi Kunzowi, numerowi 3 na liście Wiesenthala. Odpowie przed sądem dla nieletnich. Jego wina wyszła na jaw w trakcie rozprawy innego strażnika SS, Johna Demianiuka.

88- letni Samuel Kunz mieszkał w Bonn w zachodnich Niemczech jako emerytowany urzędnik ministerstwa budownictwa. Według niemieckiej prokuratury w latach 1942-1943 był on strażnikiem w obozie zagłady w Bełżcu. Miał wtedy 20 lat, dlatego teraz odpowie przed sądem dla nieletnich.

W czasie wielokrotnych przesłuchań Kunz przyznał niemieckim śledczym, że rzeczywiście służył w Bełżcu i wiedział o gazowaniu Żydów, ale twierdził, że sam nie brał udziału w zabijaniu. Pomimo zaprzeczeń, prokuratura postawiła mu zarzut współudziału w zamordowaniu 430 tys. i zastrzelenie dziesięciu Żydów polskiego pochodzenia w osobnych incydentach.

Świadek w procesie Demianiuka

Postępowanie w sprawie Kunza prawdopodobnie nigdy by się nie rozpoczęło, gdyby nie zaznawał on jako świadek w procesie innego strażnika, Johna Demianiuka. W Niemczech zaczęto pytać, dlaczego strażnik sam nie odpowie przed sądem. Sprawą zajęła prokuratura. Jednak udowodnienie winy Kunzowi jest bardzo trudne, ponieważ nie ma już ocalałych więźniów z obozu, którzy mogliby poświadczyć, że brał on udział w zabójstwie Żydów.

Kunz był numerem 3 na liście stworzonej przez Centrum Szymona Wiesenthala, organizacji broniącej praw człowieka, która poszukuje byłych nazistów odpowiedzialnych za zbrodnie w czasie II wojny światowej.

- Cieszymy się, że Kunz został oskarżony o współudział w zbrodni i nazistowscy oprawcy zostaną złapani nawet tyle lat po popełnieniu zbrodni - powiedział Efraim Zuroff, szef Centrum Szymona Wiesenthala. Podkreśla również wagę tej rozprawy. - Rzuca ona nowe światło na obóz w Bełżcu, o którym tak naprawdę niewiele wiemy, a który stał się miejscem zagłady setek tysięcy Żydów.

W Bełżcu mogło zginąć nawet 600 tys. Żydów

Obóz w Bełżcu funkcjonował od marca do grudnia 1942 roku pod nazwą Sonderkommando Belzec der Waffen-SS. Komitet ds. Niemieckich Zbrodni Wojennych w Okupowanej Polsce oszacował, że w Bełżcu mogło zginąć nawet 600 tys. Żydów. Zamordowano tu również kilkudziesięciu Polaków ze Lwowa za ukrywanie Żydów.

DOSTĘP PREMIUM