Dożywocie za zabicie sześciu Romów. Węgierska prokuratura stawia zarzuty

Węgierska prokuratura oskarżyła czterech mężczyzn z Debreczyna o zabójstwa sześciu Romów na tle rasowym. Oskarżonym grozi najwyższy wymiar kary - dożywocie. Szef Krajowego Biura Śledczego Zsoltan Csizner poinformował, że podczas 9 ataków na 16 romskich rodzin w latach 2008- 2009 oskarżeni zamordowali sześciu Romów.

Wszyscy przyznali się do winy twierdząc, że działali z powodów rasowych. Dwóch należało do neonazistowskiej organizacji przestępczej "Krew i Honor". Trzeci był zawodowym wojskowym i brał udział w misji w Kosowie. Oskarżonych zatrzymano 21 sierpnia ubiegłego roku. Koronnym dowodem były badania DNA zabezpieczone na miejscu zbrodni.

Zsoltan Csizner powiedział, że po przeprowadzeniu rewizji w domach zatrzymanych znaleziono broń automatyczną, koktajle Mołotowa i mapy z oznaczonymi miejscami ataków. Zamaskowani na czarno zbrodniarze działali jak członkowie Ku Klux Klanu. Przyjeżdżali w nocy samochodami, podpalali koktajlami Mołotowa domy w romskich osadach, a potem strzelali do bezbronnych. Swoje ofiary wybierali przypadkowo.

W 10-milionowych Węgrzech żyje ponad pół miliona Romów. Bezkarność morderców sprawiła, ze węgierscy Romowie byli dosłownie sparaliżowani strachem. Mimo wysokich nagród wyznaczonych za ujęcie przestępców sięgających 300 tysięcy euro i powołania 120-osobowego sztabu ekspertów, policja, która poprosiła o pomoc FBI, nie mogła ująć zbrodniarzy przez dwa lata.

DOSTĘP PREMIUM