Grecja broni się przed gorączką Zachodniego Nilu

W Grecji od początku sierpnia gorączka Zachodniego Nilu doprowadziła do śmierci trzech osób. Grecki minister zdrowia ogłosił wzmocnienie środków zapobiegających rozprzestrzenianiu się wirusa, którego ognisko znajduje się w centrum kraju - donosi ?Le Figaro?.

Na ten ruch zdecydowano się, gdy w poniedziałek u 47 chorych na zapalenie mózgu wykryto, że są nosicielami wirusa, przenoszonego przez komary. Wcześniej, w trakcie weekendu, wykryto 11 zarażeń - poinformowało Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (Keelpno).

U 45 pacjentów rozpoznano ciężką odmianę zapalenia mózgu, którą może wywołać wirus. Zmarły trzy osoby starsze, osłabione także innymi chorobami. Według Keelpno w poniedziałek 28 pacjentów zostało hospitalizowanych, w tym siedmiu w oddziałach intensywnej terapii. Do tej pory wirus zaatakował w regionie Macedonii, w obszarze rozciągającym się między Larissą, położoną w środkowej Grecji, a Salonikami, na północy, szczególnie w pobliżu rzek i jezior.

Minister nakazał częstsze rozpylanie środków owadobójczych w zagrożonym regionie oraz wszczęcie akcji informacyjnej. - Wirus już krążył po Grecji, znajdywaliśmy przeciwciała u ludzi i zwierząt, ale to pierwszy raz, kiedy wywołał zapalenie mózgu - powiedziała agencji AFP Doritsa Bakka, lekarz z Keelpno.

- Eksperci pytani o przyczynę nasilenia się aktywności wirusa, wskazują na pogorszenie warunków klimatycznych. W tym roku przedłużające się upały połączyły się z dużą wilgotnością powietrza, co sprzyja rozmnażaniu się komarów - tłumaczy Doritsa Bakka.

Gorączka Zachodniego Nilu u wielu osób przebiega bezobjawowo lub ma łagodne objawy. Jeśli choroba się rozwinie, objawy pojawiają się w okresie od dwóch do piętnastu dniach. W lekkich postaciach choroba może przebiegać podobnie do grypy. W cięższych przypadkach objawy są bardziej nasilone, mogą dołączyć się m.in. nudności, osłabienie mięśni, zaburzenia koordynacji, zaburzenia świadomości. W skrajnych przypadkach wirus może doprowadzić do śmierci.

DOSTĘP PREMIUM