Dowód na istnienie tajnych więzień znaleziono pod biurkiem w CIA

Odnalazły się jedyne istniejące nagrania w ramach tajnego programu wykorzystywania przez CIA więzień za granicą. - dowiedziała się agencja AP. Taśmy z nagraniem przesłuchania jednego z głównych organizatorów zamachów z 11 września odnaleziono pod jednym z biurek w siedzibie agencji wywiadowczej.

Na dwóch kasetach wideo oraz jednej taśmie audio udokumentowano przesłuchanie Ramziego Binalshibha, jednego z organizatorów zamachu z 11 września. Nagrania zostały wykonane w 2002 r. Terrorysta był przesłuchiwany w prowadzonym przez CIA tajnym więzieniu w Maroko.

Taśmy odnaleziono w pudle pod jednym z biurek w siedzibie amerykańskiego wywiadu. O ich istnieniu powiedzieli agencji AP anonimowi pracownicy służb. Istnienie nagrań jest bowiem pilnie strzeżoną tajemnica Agencji. Według źródeł to namacalny dowód na funkcjonowanie sieci tajnych więzień CIA poza granicami USA. To także przykład, jak rządy wielu krajów pomagały Stanom Zjednoczonym w przetrzymywaniu i przesłuchiwaniu podejrzanych o terroryzm.

O unikalnym charakterze nagrań świadczy fakt, że CIA zniszczyła 92 nagrania z przesłuchania dwóch członków Al-Kaidy. Abu Zubajda oraz Abd al-Nasziri byli poddawani przez agentów procedurze waterboardingu czyli symulowanego podtapiania. W 2007 r. pracownik Agencji pod jednym z biurek w siedzibie wydziału antyterrorystycznego CIA odnalazł kasety z przesłuchania Binalshibha.

Prokurator z Departamentu Sprawiedliwości zajmujący się sprawą zniszczenia taśm bada, dlaczego wcześniej nie ujawniono faktu istnienia odnalezionych nagrań. Przedstawiciele władz dwa razy zapewniali sędziego federalnego, że takie taśmy nie istnieją.

"Bardzo istotny dowód"

Odnalezienie dowodów na prowadzenie przesłuchań w tajnych więzieniach może pokrzyżować plany władz amerykańskich, które dążą do osądzenia Binalshibha. 38-letni terrorysta jest uznawany za jeden z "mózgów" zamachu na WTC. Jeśli kasety ujrzą światło dzienne będą dowodem na udział władz Maroka w tajnym programie CIA. Operacja znana pod nazwą Greystone pozwalała CIA na utrzymywanie poza granicami USA sieci tajnych ośrodków, w których przetrzymywano terrorystów oraz przewożenie ich do krajów biorących udział w programie.

Nagrania dokumentują też stan psychiczny i fizyczny więźnia kilka miesięcy po jego zatrzymaniu. Obrońcy terrorysty chcą bowiem udowodnić przed sądem, że lata spędzone w murach ośrodka CIA naraziły go na utratę zdrowia psychicznego. Binalshibh był leczony ze schizofrenii. Aplikowano mu mieszaninę bardzo silnych środków psychotropowych. Nie wiadomo, czy w mężczyzna jest na tyle poczytalny, by mógł stanąć przed sądem. - Jeśli takie nagrania rzeczywiście istnieją, będą miały ogromne znaczenie dla sprawy - powiedział Thomas A. Durkin, cywilny obrońca Binalshibha.

Marokańczycy odpowiedzialni

Pierwsza wzmianka o ich odnalezieniu pojawiła się w liście do sędzi okręgowej Leonie M. Brinkema. Od tego czasu władze dwa razy zaprzeczyły informacjom o ich istnieniu. Nazwisko Binalshibha zostało jednak zaczernione w ujawnionym publicznie dokumencie. CIA podważało przy okazji znaczenie tych nagrań. Agencja tłumaczyła, że nie mają one związku z programem przesłuchań więźniów podejrzanych o terroryzm.

Wywiad podkreśla, że ośrodek w Maroko ma wyjątkowy status. Jest finansowany przez CIA, ale prowadzą go sami Marokańczycy. To władze tego kraju kontrolują placówkę.

George Little, rzecznik CIA stwierdził, że nie będzie rozmawiał na temat ośrodka w Maroko. Przyznał jedynie, że "Agencja współpracuje ze śledczymi, badającymi dawne praktyki związane z przesłuchaniami więźniów". Rząd w Rabacie odmówił odpowiedzi na pytania o taśmy z przesłuchania terrorysty. Władze tego kraju, nigdy nie przyznały się do istnienia na ich terenie takiego ośrodka.

"Tylko siedział na krześle"

Marokańskie więzienia cieszą się bardzo złą reputacją. Organizacje praw człowieka dokumentowały przykłady tortur i przemocy seksualnej wobec więźniów.

Amerykańscy urzędnicy zapewniają, że wobec osób przetrzymywanych w Maroko nie stosowano przemocy. Więźniowie nie byli poddawani waterboardingowi. Baza w tym północnoafrykańskim kraju była jedynie punktem przesiadkowym dla zatrzymanych terrorystów.

- Nagranie pokazuje faceta, który tylko siedzi na krześle i odpowiada na pytania - mówi jeden z urzędników odpowiedzialnych za program. Zapewnia, że nie widać na nich, by więzień był torturowany.

Ramzi Binalshibh został ujęty w 2002 r. Agenci CIA przesłuchiwali go w Afganistanie. Stwierdzili jednak, że mężczyzna jest niepoczytalny a jego stan będzie się pogarszał.

Terrorysta czeka na proces

- Trudno było nawiązać z nim kontakt. Zachowywał się, jakby było mu wszystko jedno - powiedział Raymond Holcomb, emerytowany agent FBI, który obserwował działania CIA w Afganistanie i opisał je w książce "Wieczni wrogowie. Wewnątrz antyterrorystycznego wydziału FBI".

Terrorysta początkowo odmawiał współpracy ze służbami. Później jego zeznania stały się istotną częścią raportu na temat zamachu z 11 września. Binalshibh dostarczył też śledczym wielu cennych informacji o przygotowaniach do zamachu na londyńskim lotnisku Heathrow.

Terrorysta otwarcie przyznał się do udziału w zamachach na dwie wieże WTC. Na razie nie wiadomo kiedy wraz z innymi współodpowiedzialnymi za atak stanie przed sądem.

DOSTĘP PREMIUM