Rumuński bank nie chce wycofać monety z politykiem-antysemitą

Rumuński bank centralny nie chce wycofać z obiegu monety, na której widnieje podobizna kontrowersyjnego przywódcy tego kraju z czasów II Wojny Światowej. Premier Miron Cristea tuż przed wybuchem wojny pozbawił obywatelstwa tego kraju wszystkich Rumunów pochodzenia żydowskiego. Decyzję banku skrytykowała dyrekcja amerykańskiego Muzeum Holocaustu.

- Miron Cristea zabrał Żydom obywatelstwo. Jego antysemicką politykę kontynuowały kolejne rządy, co w trakcie Holokaustu doprowadziło do zniszczenia żydowskiej społeczności w Rumunii - napisali w oświadczeniu przedstawiciele Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie. Cristea był premierem od 1938 do 1939 r. W tym czasie wydał decyzję o odebraniu rumuńskiego paszportu niemal połowie obywateli o żydowskich korzeniach.

Antysemicką politykę kontynuowały kolejne rządy tego kraju. Faszystowski reżim marszałka Iona Antonescu rządzącego w l. 1940-44 pozbawił życia 280 tys. rumuńskich Żydów i 11 tys. Romów. Obecnie społecznośc żydowska w Rumunii liczy zaledwie zaledwie 6 tys. osób. Komisja powołana przez rumuński Bank Centralny stwierdziła, że nie wycofa monety z wizerunkiem kontrowersyjnego przywódcy. Mennica tego kraju wyemitowała bowiem serię z podobiznami pięciu czołowych patriarchów rumuńskiej cerkwi prawosławnej. Cristea był duchownym, który sprawował taka funkcję od 1925 do 1939 r.

- Komuś w Banku Centralnym zabrakło wyczucia i wrażliwości na pamięć wszystkich rumuńskich ofiar Zagłady - powiedziała Sara Bloonfield, dyrektor waszyngtońskiego Muzeum Holocaustu. Jej zdaniem jest to krok w tył na rumuńskiej drodze do rozliczenia z nazistowską przeszłością. Wkład Mirona Cristei w proceder prześladowania Żydów udokumentował urodzony w Rumunii badacz Holocaustu Elie Wiesel. Pracę tego laureata Nagrody Nobla wspierał były rumuński prezydent Ion Iliescu.

DOSTĘP PREMIUM